Ponad pięć miesięcy czekała drużyna Piasta na zwycięstwo w Ekstraklasie. Wygrana przyszła późno, ale w jednym z najbardziej prestiżowych spotkań dla kibiców obu drużyn. Gliwiczanie bowiem pokonali na wyjeździe Górnika Zabrze 2:1. Bramki dla gości strzelali: Jakub Świerczok i Sebastian Milewski.

W ostatnich sezonach tak się układało, że gdy Piast walczył o wysokie cele to Górnik bronił się przed spadkiem. Tę kampanię zdecydowanie lepiej zaczęli zabrzanie, bo od czterech efektownych zwycięstw, a gliwiczanie do 20 listopada nie wygrali meczu. Jakby nieszczęść było mało, to jeszcze drużynę Waldemara Fornalika dopadł koronawirus, co wykluczyło jego podopiecznych na miesiąc z gry. W tej sytuacji forma zawodników Piasta była wielką niewiadomą.

Oba zespoły odważnie rozpoczęły ten mecz. W efekcie już w 2 minucie po wygranym pojedynku główkowym Milewski ruszył na bramkę Górnika i mimo ostrego kąta zdecydował się na strzał, dobrze ustawiony Chudy odbił jednak piłkę przed siebie. Zabrzanie pierwszą groźną sytuację stworzyli w 10 minucie. Wtedy zza linii pola karnego strzelał Masouras i gdyby trafił w bramkę, Plach miałby problemy z obroną tego uderzenia. W 15 minucie Nowak oddał już celny strzał, ale Plach zdołał wybić piłkę na róg. Chwilę później Sobczyk przymierzył z dystansu, ale nie było to celne uderzenie. Generalnie pierwszy kwadrans należał do gospodarzy, ale bez stuprocentowej sytuacji. Potem gra się wyrównała, a w 29 minucie Czerwiński rozpoczął kontrakt, który kończył Badia. Wydawało się, że to będzie koniec akcji, ale jeszcze piłka trafiła do Steczyka, który mając przed sobą tylko Chudego z 12 metra nie trafił w bramkę. Długo jednak tej sytuacji gliwiczanie nie rozpamiętywali, bo za moment Świerczok stanął oko w oko z golkiperem Górnika i podcinką i znalazł sposób, by go pokonać. W 40 minucie powinno być 2:0. Po klasycznej kontrze Badia w tempo zagrał do Milewskiego, który miał dwie możliwości by podwyższyć wynik. Pomocnik Piasta miał przed sobą już pustą bramkę, bo nie było w niej Chudego, ale strzelił fatalnie, za lekko i obrońca Górnika zdążył wyręczyć swojego bramkarza. To była pierwsza opcja, a druga to zagranie do Świerczoka, który czekał na piłkę i raczej ten napastnik by się nie pomylił. Takie sytuacje w poprzednich meczach często się mściły. Tym razem udało się dokończyć pierwszą połowę bez straty gola.

Na początku drugiej odsłony, zgodnie zresztą z przewidywaniami zaatakowali Górnicy, a Piast bronił się i czekał na okazję do oddania drugiego ciosu. Po kwadransie zabrzanom zabrakło już pomysłu, albo sił, bo spuścili nieco z tonu, co pozwoliło gliwiczanom na kilka minut przerzucić ciężar gry na połowy rywala i nawet wywalczyć rzut rożny. W 62 minucie plac gry opuścił wyraźnie zmęczony już Badia, a zastąpił go Żyro. W tej sytuacji na murawie było aż dwóch napastników Piasta, choć pewnie różne mieli zadania do wykonania. W 66 minucie goście wyszli z kolejną kontrą po której w końcowej fazie Konczkowski zagrał w pole karne, gdzie był Milewski, który tym razem uderzył z powietrza, bez zastanowienia i była to bardzo dobra decyzja, bo piłka wpadła do bramki. Za chwilę jeszcze Plach zaliczył świetną interwencją, ale pięć minut później bramkarz Piasta skapitulował. Po długim z podaniu z własnej połowy Jimenez zgubił obrońców Piasta, wyszedł sam na sam i obok rozpaczliwie interweniującego Słowaka, umieścił już piłkę w siatce i zrobiło się 1:2. To nie był jednak koniec nieszczęść. Za chwilę Żyro, który na murawie przebywał 12 minut musiał z powodu kontuzji zejść z boiska, zastąpił go Jodłowiec. Górnicy zwietrzyli szanse na zdobycie choćby punktu i jeszcze próbowali podkręcić tempo, rzucając wszystkie siły do ataku. Gliwiczanie nie popełnili jednak już żadnego błędu w obronie, choć gospodarze różnymi sposobami próbowali zmienić wynik. Tylko w doliczonym czasie Plach trzy razy bronił strzały zabrzan. Goście, choć kończyli ten mecz w 10, bo kontuzji jeszcze nabawił się Kirkeskov dotrwali do końca bez straty gola i wreszcie mogli cieszyć się z kompletu punktów.

Mimo zdobycia trzech punktów Piasta pozostanie na ostatnim miejscu, ale zwycięstwo to może wreszcie pozwoli gliwiczanom już na stałe wskoczyć na właściwy tor i kontynuować rozpoczęta serię wygranych.

Zabrze, ul Roosevelta – 20.11.2020, g. 20:30
Górnik Zabrze – Piast Gliwice 1:2 (0:1)
Bramki:
0:1 – 29`Jakub Świerczok,
0:2 – 66` Sebastian Milewski
1:2 – 72` Jesús Jiménez

Górnik: 84. Martin Chudý – 23. Giánnis Massoúras (86, 11. Adam Ryczkowski), 2. Przemysław Wiśniewski, 14. Michał Koj, 27. Adrian Gryszkiewicz, 7. Michał Rostkowski (46, 64. Erik Janža) – 15. Norbert Wojtuszek (46, 44. Filip Bainović), 6. Roman Procházka (73, 20. Daniel Ściślak), 17. Bartosz Nowak – 21. Piotr Krawczyk, 24. Alex Sobczyk (46, 9. Jesús Jiménez).

Piast: 26. František Plach – 20. Martin Konczkowski, 34. Piotr Malarczyk, 4. Jakub Czerwiński, 2. Mikkel Kirkeskov – 19. Sebastian Milewski, 18. Patryk Sokołowski, 6. Michał Chrapek, 21. Gerard Badía (64, 11. Michał Żyro; 75, 3. Tomasz Jodłowiec) – 16. Dominik Steczyk (86, 77. Arkadiusz Pyrka), 70. Jakub Świerczok.

żółte kartki: Koj – Kirkeskov.

sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Foto: piast-gliwice.eu