Piłkarska drużyna Piasta została założona w 1945 roku i przez ponad 30. lat grała w II i I lidze. Pierwszy awans do Ekstraklasy gliwiczanie wywalczyli dopiero w 2008 roku, a w europejskich pucharach zadebiutowali pięć lat później. Mimo że Piast tak długo musiał czekać na występy w najwyższej klasie rozgrywkowej to już pod koniec lat 50-tych XX wieku pierwsi wychowankowie gliwickich klubów przechodzili do topowych w wówczas drużyn.

Już tylko ci najstarsi kibice pamiętają, że w Gliwicach zaczynali grać w piłkę tak znakomici piłkarze jak Włodzimierz Lubański czy Joachim Marx. W ich przypadku był to GKS Gliwice, który w 1964 roku połączył się z Piastem. Z tego drugiego klubu też jeszcze w latach 60-tych XX wieku emigrowali do innych drużyn znakomici futboliści, późniejsi reprezentacji Polski jak Józef Gałeczka czy Jerzy Musiałek. Wychowankami Piasta są też Andrzej Buncol i Marek Majka. Obaj już w barwach innych klubów sięgali po medale mistrzostw Polski, a w szczycie swojej kariery wyjechali do Niemiec, by grać w Bundeslidze. W latach 90-tych XX wieku na na cztery lata nazwa Piast zniknęła z piłkarskich tabel, by w 1997 roku zacząć od B klasy. Na powrót na szczebel centralny trzeba było jednak czekać aż do 2003 roku, kiedy niebiesko-czerwoni zagościli w ówczesnej II lidze. W 2008 zagrali już w Ekstraklasie. Wtedy też w drużynie pojawił się Kamil Glik, który do Gliwic trafił z głębokich rezerw Realu Madryt. W barwach Piasta zadebiutował w meczu Pucharu Polski, a miało to miejsc 27 sierpnia 2008 roku przeciwko drużynie Sokoła Aleksandrów Łódzki. W lidze kibice mieli okazję zobaczyć go trzy dni później w spotkaniu z Jagiellonią Białystok. Trenerem Piasta był wówczas Józef Dankowski, który tak wspomina Glika z tamtego okresu.

– Gdy tylko Kamil pojawił się na treningu to od razu wiedzieliśmy, że jest to zawodnik gotowy do gry w Ekstraklasie, choć miał wówczas 20 lat. Szybko stał się filarem obrony i w zasadzie było wiadomo, że długo u nas nie zostanie – mówi Dankowski.

Wychowanek Wodzisławskiej Szkoły Piłkarskiej jeszcze będąc piłkarzem Piasta zadebiutował w reprezentacji narodowej, a po dwóch latach jako pierwszy w historii zawodnik klubu z Okrzei wyjechał do Włoch. Najpierw trafił do US Città di Palermo, ale głośno o nim się stało, gdy przeszedł do FC Torino. Od tamtej pory do dziś jest nie tylko filarem obrony reprezentacji Polski, ale też podstawowym zawodnikiem we wszystkich klubach w których przyszło mu występować. Dziś Glik ma 32 lata, gra dla Benevento Calcio, a nie jest wykluczone, że na zakończenie swojej kariery założy niebiesko-czerwony trykot, bo taką deklarację przed laty złożył.

Drugim piłkarzem, który wypłynął na piłkarskie wody, grając dla Piasta jest Kamil Wilczek. Napastnik, który także jest wychowankiem WSP Wodzisław Śląski do Gliwic przeniósł się z GKS Jastrzębie, a było to wiosną 2009 roku. Po spadku drużyny z Okrzei przeniósł się do Zagłębia Lubin, by trzy lata później wrócić na Okrzei, W sezonie 2014/15 z dorobkiem 20 goli został królem strzelców Ekstraklasy, co przełożyło się na transfer do włoskiego FC 1909 Carpi. Tamtejszy klimat nie służył jednak Wilczkowi. Już po pół roku przeniósł się do Dani, gdzie z krótką przerwą gra do dziś.
22 lipca 2017 roku Radosław Murawski podpisał trzyletni kontrakt z US Palermo. To pierwszy w historii Piasta wychowanek, który bezpośrednio z Okrzei przeniósł się do zagranicznego klubu silnej ligi.
– Podpisałem kontrakt na trzy lata i sam dużo od siebie oczekuję. Podstawa to wywalczenie miejsca w pierwszej jedenastce, regularne granie i pomoc Palermo w wywalczeniu awansu do Serie A. Italia to świetne miejsce do rozwoju, a w Serie B gra się w piłkę bardzo często – mówi w pierwszym wywiadzie dla włoskiego klubu wychowanek

Kamil Wilczek

.Murawski zaczynał jak wszyscy chłopcy, od biegania za piłką po podwórku, a było to? – Proszę mi nie zadawać takich pytań. Nie pamiętam, byłem mały – śmieje się „Muraś”. Lepszą pamięć miał za to Ś.P. Lesław Dunajczyk, jego pierwszy trener – – Organizowaliśmy grupy naborowe na osiedlach. Radek znalazł się w tej na Sikorniku, bo w tej części Gliwic mieszka. W tej chmarze dzieciaków, która zjawiła się na pierwszych zajęciach specjalnie się niczym nie wyróżniał, ale skoro go zapamiętałem, to musiał czymś zwrócić moją uwagę – Mówi po transferze Murawskiego do Włoch Dunajczyk. Wychowanek Piasta przed dwa lata grał dla Palermo, gdzie był podstawowym zawodnikiem. Zaliczył 67 występów, strzelając dwa gole. Obecnie jednak gra w Turcji w klubie Denizlispor Kulübü.

Radosław Murawski

Patryk Dziczek jest czwartym piłkarzem w historii Piasta, który trafił do włoskiej ligi. We wrześniu 2019 roku wychowanek gliwickiego klubu związał się pięcioletnim kontraktem z Lazio Rzym.„Dziku” mieszkał w Bojszowie, ale już jako ośmiolatek trafił do Piasta pod skrzydła Witka Czekańskiego, który trenował wówczas grupy naborowe Piasta.
– Dobrze pamiętam ten dzień. Ogłosiliśmy nabór z rocznika 1998. Na Sokoła zgłosiło się ze 20 chłopaków. Wśród nich był Denis Gojko, Alek Sopel i Patryk Dziczek. Patryka zapamiętałem, bo miał bardzo dobre warunki fizyczne. Od reszty był wyższy o głowę. Od razu też rzuciło się w oczy, że czuje piłkę i potrafi nią operować. Widać było, że ma do tego smykałkę. W zasadzie od razu stał się liderem tej drużyny – wspomina Czekański.

Patryk Dziczek

Młody piłkarz rozwijał się nie tylko w klubie. Regularnie też występował w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Kulminacją było powołanie na mistrzostwa Europy. Wtedy już wiedział czego chce. W rozmowie z piast.gliwice.pl kilkakrotnie powtarzał, że jego celem jest gra w lepszym klubie i mocniejszej lidze. Nie przypadkiem określił sobie takie cele. Dziczek aż dwa razy przeczytał książkę „Obsesja doskonałości” o treningu mentalnym. – Polecam ją każdemu, bo po lekturze można się zastanowić, czy aby na pewno robimy w życiu wystarczająco dużo do osiągnięcia celu – mówi już piłkarz Lazio,. On się zastanowił i wydał werdykt – chce pracować więcej i więcej.
– Liga włoska jest dla niego stworzona. To liga destrukcyjna gdzie tacy zawodnicy jak Patryk czują się jak ryba w wodzie – ocenia Witold Czekański. Najlepszy polski młodzieżowiec sezonu 2018/19 obecnie występuje we włoskim klubie US Salernitana 191 do którego został wypożyczony z Lazio Rzym.

Okrężną drogą z ziemi gliwickiej do włoskiej trafił Jakub Łabojko. O nim przy Okrzei dziś się jednak nie wspomina, bo to temat wstydliwy dla działaczy Piasta, którzy sprzedali go do Ruchu Radzionków za przysłowiowączapke gruszek. Łabojko to jeden z tych wychowanków Piasta, który w juniorach należał do czołowych zawodników. W efekcie trafił nawet do pierwszego składu drużyny z Okrzei, ale w żadnym meczu nie zagrał. Po sezonie 2015/16 klub pozwolił mu odejść do czwartoligowego Ruchu Radzionków. Łabojko nie tylko szybko wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie, ale też stał się jednym z najlepszych zawodników tej drużyny. Zauważyli do działacze Rakowa Częstochowa, którzy zaprosili byłego już gracza Piasta na testy. Zagrał w sparingu z Wisłą Kraków i wypadł na tyle dobrze, że chciał go u siebie trener Marek Papszun.

– Uważam, że Kuba ma swoją wartość i obok Konrada Bąka jest naszym najlepszym „eksportowym” materiałem. Musieliśmy więc wynegocjować dobrą cenę. Podstawowego zawodnika nie można przecież pozbywać się za grosze – tłumaczy Marcin Wąsiak, prezes „Cidrów” w rozmowie z portalem sportslaski.pl.

W Rakowie występował przez półtora roku, skąd przeniósł się do Śląska Wrocław. W tym klubie nabrał ekstraklasowego doświadczenia. Jego coraz lepszą grę docenili skauci Brescia Calcio. 23-letni dziś wychowanek Piasta do tego klubu trafił przed tym sezonem. Włosi zapłacili za nie 600 tys. Euro.
Jak pokazują te przykłady Piast jest klubem w którym nie tylko można nauczyć się grać w piłkę, ale też zaistnieć w taki silnych ligach jaką jest włoska Serie A. Glik i Wilczek to już piłkarze znani nie tylko w Polsce i Włoszech. Natomiast Murawski, Dziczek, czy Łabojko to zawodnicy młodego pokolenia przed którymi jeszcze sportowa przyszłość.

Opracowanie: piast.gliwice.pl