Od tego sezonu funkcję kierownika  futsalowej drużyny Piasta pełni Aleksandra Korzec. Ola  prawdopodobnie jest najmłodszą kobietą w historii tej dyscypliny w Polsce  na poziomie ekstraklasy, która podjęła się temu wyzwaniu.

6 września 2020 roku Piast meczem z AZS UŚ Katowice zainaugurował nowy sezon. W tym dniu Ola kończyła 20 lat. Zamiast jednak świętować okrągłą rocznicę  urodzin  z przyjaciółmi czy rodziną, już o godzinie 13 zameldowała się na hali, by przygotować wszystko pod ligową potyczkę.  Arenę opuściła jako jedna z ostatnich osób już po 22, zmęczona, ale szczęśliwa, bo Piast wygrał 3:1 i to był najlepszy prezent na osiemnastkę. Jak to się stało, że dziewczyna i to tak w młodym wielu trafiła do ekstraklasowego klubu?

-. Pochodzę z  usportowionej rodziny.  Bracia grali w piłkę w KS Sośnica i uprawiali sporty walki. Ja też od czwartej klasy szkoły podstawowej trenowałam piłkę ręczną w Sośnicy – wyjaśnia.

Po ukończeniu gimnazjum Ola zdecydowała się pójść do Technikum Wojskowego, ale nie dlatego, że jej pasją są militaria.

– Wydawało mi się, że  będzie to taka szkoła, w której sprawność fizyczna w szerokim tego pojęcia znaczeniu  jest potrzebna, a więc i sport będzie ważny i nie pomyliłam się. To były owocne cztery lata – zaznacza.

Dla 90 procent dziewczyn w tym wieku futsal znany jest tylko z mediów, ale Aleksandra miała już kontakt z tą dyscypliną i pośrednio właśnie przez halę trafiła do Piasta.

– Trenowałam  piłkę ręczną w Sośnicy,  w tej samej hali grali też futsaliści. Czasami chodziłam pooglądać chłopaków, podobało mi się. Rok temu jako wolontariuszka pomagałam na turnieju „Za 1 Uśmiech”. W lipcu z polecenia pań z „Pieczy zastępczej” z którymi współpracuję zadzwonił do mnie pan Jarosław Jenczmionka i zapytał czy nie chciałabym spróbować swoich sił jako kierownik drużyny. Powiedziałam sobie, jak nie spróbuję to nie będę wiedzieć jak to jest.  Na pierwsze zajęcia przyszłam… w żakiecie, to chyba nie był stosowny strój – zdradza się najmłodsza w drużynie Piastunka.

Były jednak obawy czy trener i zawodnicy zaakceptują kobietę i to tak młodą na tym stanowisku.

– Różne myśli przychodziły do głowy, ale bardziej się martwiłam jak będzie się układać współpraca z trenerem, choćby z racji pewnej bariery językowej, ale dogadujemy się po angielsku.  Co do chłopaków to nie miałam  problemu ze złapaniem kontaktu. Myślę, że od razu mnie zaakceptowali. W klasie wojskowej 80 procent to byli mężczyźni. Ja byłam przewodniczącą, słuchali mnie, podobnie jest teraz. Mam dwudziestu mężczyzn pod skrzydłami  – śmieje się  Ola.

Kierownik drużyny jest odpowiedzialną funkcją i ma sporo obowiązków. Jak radzi sobie z tym Ola Korzec?

– Prościej chyba powiedzieć czego nie robię, nie gram jeszcze w futsal. A tak poważnie to jest bardzo dużo pracy. Na hali jestem zazwyczaj pierwsza, zarówno gdy są treningi jak i przed meczami. Trzeba przygotować sprzęt, sprawdzić czy czegoś nie brakuje, przypilnować sprawy marketingowe, medialne. Zagranicznym chłopakom pomagać zorganizować  dzień, nawet zaprowadzić na obiad. Największym wyzwaniem jednak jest organizacja meczu, bo tu wszystko musi zagrać.  Spędzam na hali po sześć, siedem godzin. W zasadzie to teraz mój drugie dom – mówi Ola.

Pierwszy sprawdzian umiejętności organizacyjnych młoda pani kierownik miała już przed sezonem, gdy zespół wyjechał na turniej do Warszawy.

– To było duże wyzwanie. Do tej pory bowiem nie jeździliśmy na dłużej niż jeden dzień. Wszystko jednak wyszło jak należy, a jeszcze wróciliśmy ze złotym medalem.

W Futsal Ekstraklasie tak młodej kierowniczki drużyny chyba jeszcze nie było?.

– To chyba nie jest problem i też nic nadzwyczajnego. Nie odczułam, że jestem jakoś inaczej traktowana niż koledzy po fachu – zaznacza.

Futsal to fajna przygoda, ale mając 20 lat trzeba myśleć o przyszłości.

– Chciałaby pomagać ludziom, przede wszystkim niepełnosprawnym dzieciom, ale nie tylko. Miałam już okazję uczestniczyć w organizacji olimpiad specjalnych oraz innych wydarzeń charytatywnych. Sprawia mi to radość i satysfakcję. Dlatego też chciałabym studiować socjoterapię, albo coś podobnego. – mówi.

Futsalowcy Piasta udanie rozpoczęli sezon, bo od dwóch zwycięstw. Teraz czas na derbowe starcie z P.A Nova.

– Jeszcze nie przegrałam meczu w Ekstraklasie i liczę, że tak zostanie. Myślę, że jesteśmy takim „czarnym koniem”  w tym sezonie i na koniec będzie medal – przewiduje Ola Korzec.

Opracowanie: piast.gliwice.pl/futsal
Foto: Michał Duśko