17 września Shausha Sport Club będzie obchodził swoje ósme urodziny. Jest to jeden z najdłużej działających klubów fitness w Gliwicach mający w swojej ofercie wszystko, co potrzebne, aby dbać o zdrowie i cieszyć się z radości jaką daje uprawianie sportu. Jest tu siłownia, sala fitness, korty tenisowe i do squasha. Można też pograć w badmintona, a po wysiłku odpocząć w saunie i zjeść pyszny posiłek we włoskiej restauracji u Don Antonia.

Założycielem i właścicielem Shausha Sport Club jest Michał Załuczkowski, a pomysł na stworzenie takiego miejsca zrodził się po prostu z pasji.

– Od dziecka uprawiałem sport: pływanie, tenis, narciarstwo i nie tylko. Szukając pomysłu na życie stwierdziłem, że będę robił to co lubię, czyli zajmę się sportem w szerokim tego słowa znaczeniu. Trzeba jednak z czegoś żyć więc połączyłem pasję z biznesem i tak powstał Shausha Sport Club – mówi pomysłodawca tego przedsięwzięcia.

Klub położony jest 5 kilometrów od centrum Gliwic. Od głównej drogi dzieli go około 600 metrów. Lokalizacja nie jest jednak przypadkowa.

– Zaczęło się od szukania miejsca, gdzie mógłby powstać klub. Bardzo długo to trwało, w końcu jednak trafiliśmy do Szałszy i zaczęła się budowa w szczerym polu z dużymi problemami. Dostaliśmy mocno w kość, ale jak widać budynek stoi i ma się dobrze – uśmiecha się pan Michał.

Z zewnątrz klub nie wygląda na duży, ale w po wejściu do środka znajdziemy tam wszystko, co potrzeba do szczęścia. Można w nim spędzić cały dzień i się nie nudzić nawet prze chwilę.

– Wnętrze, rozłożenie i wyposażenie było inspirowane klubami zachodnimi, bo w Polsce podobnych wtedy nie było. Braliśmy pod uwagę jak ludzie lubią spędzać czas. I tak np. jak pan lubi pograć w squasha to w tym czasie jego partnerka może pójść na fitness, albo siłownię, może tez wypić kawę czy zjeść obiad w restauracji. Mamy też saunę fińską, saunę infrared, taras widokowy oraz gabinet kosmetologii i masażu. Wybór jest tak szeroki, że każdy znajdzie coś dla siebie – wylicza właściciel.

Gdy wpiszemy w wyszukiwarce internetowej siłownia Gliwice lub fitness Gliwice wyskoczy nam wiele adresów. Dlaczego więc warto wybrać ”Shaushę?

– Chcieliśmy stworzyć miejsce inne niż wszystkie – takie, które będzie miało „duszę” i swój charakter. Naszą ofertę kierowaliśmy do ludzi, którzy chcą fajnie i aktywnie spędzić czas, ale też mają wysoką kulturę osobistą, a przy okazji chcą się jeszcze zrelaksować. Znaleźli się tacy chętni i stąd dziś wieczorami mamy pełny parking – zaznacza pan Michał

Klub otworzył swoje drzwi 17 września 2012 roku.  Od tego czasu mija wiec osiem lat.

– Dobrze pamiętam ten pierwszy dzień. Nogi drżały czy przyjdą klienci, a ci… nie chcieli przyjść. Staliśmy w oknie i patrzyliśmy na przyjeżdżające samochody czy jakiś wjedzie na parking, tak jednak się nie stało. Trzeba było przeprowadzić akcję marketingowe i powoli tych klientów przybywało – wspomina.

Kiedy wydawało się, że będzie już tylko lepiej, wybuchł pożar, który częściowo zniszczył klub.

– Tuż przed pożarem uznaliśmy że jest dobrze, ale niestety miało miejsce to wydarzenie. Nie poddaliśmy się, zrobiliśmy remont, wyciągnęliśmy wnioski. Za drugim razem start był już łatwiejszy – zdradza nasz rozmówca.

Konsekwencja i systematyczna praca przyniosła efekt w postaci prestiżowej nagrody, jakiej?

– Po czterech latach prowadzenia klubu magazyn „Body Live” w ramach konkursu na  najlepszy klub w Polsce przyznał nam drugie miejsce w kategorii „klub „kompaktowy”. Była oceniana obsługa, spójność marketingowa, podejście do klienta, byliśmy też audytowani przez ‘tajemniczego klienta”. Teraz staramy się tę wysoką poprzeczkę utrzymać – opisuje pan Michał

W marcu tego roku na świecie wybuchła epidemia koronawirusa SARS-CoV-2. Kluby fitness i siłownie zostały zamknięte i nie było wiadomo, kiedy znów będzie można wpuścić klientów.

– To był bardzo trudny czas. Różne myśli przychodziły do głowy, ale podjęliśmy bardzo odważną, a nawet bym powiedział szaloną decyzję. Zaryzykowaliśmy,  przeprowadziliśmy generalny remont. Przez dwa miesiące pracownicy mieli co robić. Myślę, że wyszliśmy z tego mocniejsi. Klienci wrócili, przybywają nowi – zauważa.

W biznesie nie ma miejsca na samozadowolenie i stagnację. Trzeba ciągle iść do przodu i z takiego założenia wychodzą w „Shausha Sport Club”.

– Brakuje basenu, zadaszonych kortów, ale wszystko przed nami. Plany są rozwojowe, cały czas inwestujemy. Niedawno zakupiliśmy maszynę EMS do treningu związanego z elektrostymulacją mięśni, która jest dostępna dla wszystkich na siłowni. Bardzo dbamy o czystość i higienę. Ograniczyliśmy liczbę ćwiczących w sali fitness. Wszędzie dostępne są płyny dezynfekujące. W saunie mamy ściany wyłożone solą himalajską, przez co możemy się inhalować i wzmacniać odporność – wylicza.

W klubie można czasem spotkań znanych również i z pierwszy stron gazet sportowców. Bywali tam piłkarze mistrza Polski – Piasta Gliwice, częstym gościem jest Jakub Szmatuła. Saunę upodobał sobie Orlando Duarte – trener futsalistów Piasta. Zajęcia fitness prowadził tam Carlos Ramirez z Barcelony.

Jak widać, mimo trudnych początków, pożaru, covidu klub ma się dobrze, a pan Michał może określić się człowiekiem sukcesu.

– Dziadek, który prowadził firmę i zatrudniał 700 osób często mi powtarzał – Obojętnie co w życiu robisz to rób co kochasz, ale rób to trochę lepiej niż inni, a na pewno osiągniesz sukces, a to da ci pieniądze – radzi na koniec Michał Załuczkowski, który klub prowadzi razem ze swoją mamą.

Shausha Sport Club zaprasza