Warta Poznań i Piast Gliwice to są jedyne zespoły w PKO BP Ekstraklasie, które w tym sezonie nie zdobyły punktu i nie strzeliły rywalom bramki. Gdyby nie ujemne punkty Cracovii, to niebiesko-czerwoni zamykaliby tabelę, bo mają trzy stracone gole, a poznaniacy tylko dwa.

W obu zespołach zdają sobie sprawę, że w przypadku kolejnej przegranej sytuacja jeszcze się bardziej skomplikuje. W przypadku Warty jednak można było się tego spodziewać. Zespół ten praktycznie nie wzmocnił się po awansie, a pierwszoligowym składem nie da się zaistnieć w Ekstraklasie. Gliwiczanie jednak rozczarowują, bo po zmianach kadrowych powinni już jakieś punkty zdobyć.

– Nie zaczęliśmy tego sezonu tak, jak tego chcieliśmy. Nasza gra jednak nie zasługiwała na to, żebyśmy w obu spotkaniach zostali bez punktów. Ciężko pracowaliśmy podczas tej przerwy na kadrę, by poprawić te elementy, które jeszcze szwankowały na starcie rozgrywek – przyznaje w rozmowie z piast-gliwice.eu Bartosz Rymaniak.

Można szukać usprawiedliwienia w tym, że podopieczni Waldemara Fornalika grają na trzech frontach. Rywalizują bowiem jeszcze w eliminacjach do Ligi Europy, a to bez wątpienia na ten moment priorytet. Czeka ich także pucharowe starcie ze Stalą Mielec. Nie mniej jednak na kolejną stratę punktów gliwiczanie nie mogą pozwolić.

– Jedziemy do Grodziska na mecz z Wartą po trzy punkty, bo zdajemy też sobie sprawę, jak udany początek może ułatwić cały sezon. Gramy na trzech frontach i wiemy, że każde zwycięstwo może pozytywnie wpłynąć na występy w kolejnych spotkaniach czy to w Lidze Europy, Ekstraklasie czy Pucharze Polski. Dlatego jedziemy tam skoncentrowani i pełni wiary we własne umiejętności – przekonuje Rymaniak.

Sobotnie spotkanie, które rozpocznie się o godzinie 17:30 będzie można zobaczyć w TVP Sport. Relacja tekstowa TUTAJ.