Koronawirus zatrzymał rozgrywki sportowe we wszystkich dyscyplinach. Jako pierwsi do rywalizacji wrócą piłkarze z PKO BP Ekstraklasy.

Przerwę tą wykorzystali kontuzjowani zawodnicy na wyleczenie się z urazów. Wśród  nich jest Sebastian Milewski. Pomocnik nabawił się kontuzji podczas meczu  z Legią Warszawa po brutalnym faulu Kante. Mimo bólu zawodnik kontynuował jednak grę, co jednak przełożyło się na pogłębienie problemu.

– To była moja decyzja, chciałem zostać na boisku. Na zdrowie mi to nie wyszło, ale dla mnie to była fajna przygoda pokonać Legię na jej stadionie. Musiałoby mnie dużo bardziej boleć, bym odpuścił – zdradza  piłkarz w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego.

 

Na szczęście po kontuzji pozostało już tylko wspomnienie. Teraz trwa wyścig z czasem, aby zdążyć na pierwszy mecz.

– Forma jest rosnąca, choć  ja nie czuję się jeszcze tak na sto procent. Mam nadzieję, że na pierwszy mecz jednak ta dyspozycja będzie już optymalna – przyznaje Milewski.

Głód gry i rywalizacji o punkty z pewnością jest duży. Z każdym dniem, będzie jeszcze rosnąć. Z drugiej jednak strony zespół miał niespełna cztery tygodnie by nadrobić dwumiesięczne zaległości w treningach zespołowych.

– Jest pewnego rodzaju podekscytowanie, ale też zdajemy sobie sprawę, że jeszcze trochę jest do poprawy. Te wspólne treningi zaczęliśmy niedawno, są niedoskonałości, ale też pracujemy bardzo intensywnie i nie możemy się doczekać, kiedy wrócimy do gry – zaznacza młodzieżowiec.

30 maja Piast zmierzy się z Wisłą Kraków. Choć oba zespoły dzieli w tabeli przepaść, to będzie to jedno z ciekawszych spotkań tej kolejki. Gliwiczanie bronią drugiego miejsca i gonią Legię. Wisła musi wygrywać, aby nie wrócić do strefy spadkowej. Niestety ten pojedynek odbędzie się przy pustych trybunach.

– Dziwna sytuacja, bo zagramy u siebie, ale bez kibiców, którzy nam bardzo pomagali.  Będzie to  bardziej przypominało sparing, ale jest to mecz o wysoką stawkę. Będziemy musieli być w pełni zmobilizowani i dać z siebie wszystko – podkreśla na koniec Sebastian Milewski.

Opracowanie: piast.gliwice.pl