Do przedostatniego meczu sezonu 2018/19 Piast przystępował z pozycji lidera. Gdyby gliwiczanie pokonali Pogoń to mogliby świętować już po tej kolejce pierwszy w historii tytuł mistrzowski, bo Legia  przegrała z Jagiellonią 0:1.

O tym jednak podopieczni Waldemara Fornalika nie mogli wiedzieć, bo wszystkie spotkania tej kolejki były rozgrywane o tej samej porze.

– Wszystko jest w nogach zawodników Legii Warszawa. Będziemy śledzić jak im idzie, ale przede wszystkim starać się robić swoje i punktować – mówił przed tym starciem  Martin Konczkowski.

Portowcy nie zamierzali jednak ułatwiać życia gliwiczanom.

– Naszym celem zawsze jest zwycięstwo. Niestety, nie zawsze można wygrać. Damy z siebie wszystko w ostatnim w sezonie meczu na naszym stadionie. Interesuje nas dobra gra, ale też korzystny  wynik – zapowiadał Kosta Runjaić – trener Pogoni. .

Legia od lat jest klubem, który nie cieszy się wielką sympatią fanów. Nie tylko nad Kłodnicą więc trzymano kciuki za niebiesko-czerwonych.

– Czujemy to, że nie tylko Gliwice, ale chyba całą Polska kibicuje Piastowi. Wszyscy jesteśmy naładowani taką pozytywną energią. Bramka, którą zdobył Tomek Jodłowiec to coś niesamowitego. Potem obroniony karny, jeszcze takiej radości na boisku nie było tu za mojej kadencji. Wszyscy wpadli na murawę, cieszyli się ogromnie. Niektórzy nawet płakali. Jestem pod ogromnym wrażeniem postawy wszystkich chłopaków – tak opisał to co działo się po wygranej na Jagiellonią, a przed starciem z  Pogonią  Gerard Badia – kapitan Piasta.

Już w 2 minucie tego spotkania gospodarze pokazali, że jednak zależy im na wygranej stwarzając sobie akcję, która mogła zakończyć się golem.  Kowalczyk  wycofał piłkę do Benyaminy, ale ten w bardzo dobrej sytuacji nie trafił w nią czysto. Potem z dystansu strzelał jeszcze Drygas, ale dobrze ustawiony Jakub Szmatuła nie miał problemów ze złapaniem piłki. W 14 minucie goście przeprowadzili atak zakończony celnym strzałem z dystansu Valencii, obronionym jednak przez golkipera Pogoni. W odpowiedzi uderzył Kowalczyk, ale i tym razem Szmatuła nie miał problemów ze złapaniem piłki.  W 31 min z boku pola karnego faulowany przez Drygasa był Konczkowski. Na bezpośrednie uderzenie zdecydował się Kirkeskov. Piłka po jego strzale otarła się o poprzeczkę, ale górnej jej części. Było blisko, ale jeszcze nie wpadło. Jeszcze bliższy Piast był strzelania bramki w 41 min. Kontrę wyprowadził Valencia, Jodłowiec dośrodkował do Parzyszka a ten huknął z woleja  w poprzeczkę.

Już na początku drugiej odsłony gliwiczanie wykonywali rzut wolny. Odległość była na tyle nieduża, ze Kirkeskov zdecydował się  na bezpośredni strzał, tym razem jednak piłka nie przeszła nawet muru. Z każdą minuta rosła jednak przewaga Piasta, ale gol nie chciał wpaść. Waldemar Fornalik próbował odwrócić wynik rzucając do boju najpierw Badię, potem Tomczyk a na koniec  Feliksa, czyli trójkę ofensywnych piłkarzy. Nic to jednak nie dało, skończyło się bezbramkowym remisem.

– Mecz był emocjonujący, był przede wszystkim trudny dla nas. Tu już też grają trochę emocje. Na pewno gdybyśmy strzelili bramkę, a mieliśmy swoje szanse, cieszylibyśmy się dzisiaj. A tak, odkładamy to – mówił  tak ocenił wynik Waldemar Fornalik.

Jeden punkt okazał się  jednak bardzo cenny, bo gliwiczanie odskoczyli Legii na dwa oczka. W ostatniej kolejce mieli podejmować Lecha Poznań.  Do zdobycie pierwszego tytułu mistrza Polski wystarczył im remis…


Szczecin – 15.05.2019, g. 20:30
Pogoń Szczecin – Piast Gliwice 0:0

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 5. Marcin Pietrowski, 88. Uroš Korun, 4. Jakub Czerwiński, 2. Mikkel Kirkeskov – 20. Martin Konczkowski (89, 11. Jorge Félix), 6. Tom Hateley, 10. Patryk Dziczek, 3. Tomasz Jodłowiec (63, 21. Gerard Badía), 17. Joel Valencia – 9. Piotr Parzyszek (80, 98. Paweł Tomczyk).
W rezerwie: Karol Dybowski,, Tomasz Mokwa, Patryk Sokołowski, Damian Byrtek
Trener: Waldemar Fornalik

Pogoń: 26. Jakub Bursztyn – 2. Jakub Bartkowski, 40. Sebastian Walukiewicz, 23. Jarosław Fojut, 15. Hubert Matynia – 27. Sebastian Kowalczyk (68, 16. Santeri Hostikka), 28. Tomás Podstawski, 14. Kamil Drygas, 17. Zvonimir Kožulj, 10. Radosław Majewski (87, 34. Iker Guarrotxena) – 11. Soufian Benyamina (78, 9. Adam Frączczak).
W rezerwie: Łukasz Załuska, David Stec, Maciej Żurawski, Kacper Kozłowski, Iker Guarrotxena
Trener: Kosta Runjai