Piłkarska Ekstraklasa zwiesiła rozgrywki, ale nie wydała konkretnych zaleceń co w tym czasie powinny robić trenerzy i zawodnicy pozostawiając to klubom, a te jak się można domyśleć mają różne pomysły jak przetrwać ten ciężkie dla wszystkich czasy.

Sytuacja dla zawodów sportowców jest ekstremalnie trudna. Nawet dwutygodniowa przerwa w trenowaniu może zupełnie zmienić formę poszczególnych zawodników, a nawet całych drużyn. W klubach trwa więc jeden wieli eksperyment jak sobie z tym poradzić. W Górniku Zabrze skoszarowano na razie w piłkarzy w domach dając im zalecenia jak trenować w domu. Na szczęście koronowirus to nie dżuma, wirus przenosi się drogą kropelkową, a więc musi być w pobliżu nosiciel. Logiczne by się wydawało, aby cała drużynę i wszystkich współpracujących poddać testom.  Potem izolacja od innych i można trenować, ale ze względu na brak odpowiedniej liczby testów w Polsce, na razie jest to trudne do wykonania. W tej sytuacji zawodnicy radzą sobie jak mogą..

–  Szkoda mi naszych sąsiadów z dołu, bo ćwiczymy, biegamy i na pewno nieźle hałasujemy. Nie lubię trenować w domu, bo kuchnia jest blisko, żona tam piecze jakieś dobre ciasto, a ja obok muszę trenować. Poza tym jest to trochę nudne. Brakuje mi już biegania i piłki, ale musimy radzić sobie jakoś radzić – opisuje w videorozmowie przeprowadzonej z TVP Sport

W zeszłym tygodniu sytuacja była bardzo dynamiczna. Jeszcze w czwartek planowano, że weekendowe mecze PKO Ekstraklasy odbędą się zgodnie z planem, choć bez udziału kibiców. Ostatecznie wycofano się nawet z tego.

– Wszyscy kapitanowie drużyny Ekstraklasy byliśmy ze sobą w kontakcie i byliśmy zgodni, by nie grać tych meczów. Dla mnie to nie była już kwestia tego, czy gramy z kibicami czy bez, ale chodziło o zdrowie nas wszystkich. Najlepszą opcją był powrót do domu i dobrze, że tak się stało – mówi Gerard Badia.

UEFA liczy, że ligi krajowe uda się doprowadzić do końca, ale na dziś szanse na takie rozwiązanie są niewielkie. Co, jeśli dzisiejsza tabela będzie tą końcową i Piastowi przypadnie tytuł wicemistrza Polski?
– To byłby dla nas bardzo dobry wynik. Wicemistrzostwo oznaczałoby, że mamy za sobą bardzo dobry sezon. Ale ja nie chcę kończyć w ten sposób. Mam nadzieję, że uda się rozegrać jeszcze choćby cztery kolejki – mówi kapitan Piasta.

Wszyscy znaleźliśmy się dziś w nietypowej sytuacji, a dodatkowo Badia nie wie, co dalej z jego kontraktem. Obecna umowa wygasa z końcem czerwca. W kontrakcie piłkarza była klauzula automatycznie przedłużająca kontrakt po rozegraniu przez Hiszpana pięćdziesięciu procent możliwych minut. W skali całego sezonu to 1665 minut na boisku. Dziś Badia ma na koncie 1292 minut. Ale jeśli sezon już uznalibyśmy za zakończony, okazałoby się, że przekroczył wymaganą liczbę (w przypadku 26 kolejek do rozegrania jest 2520 minut, więc połowa czasu to 1260 minut).

– Nie liczyłem tego, bo starłem się nie zajmować tym głowy. Teraz nie wiem, co będzie dalej. Co jeśli sezon skończy się teraz? Jestem wolnym zawodnikiem czy nie? Podejrzewam, że nie jestem jedynym piłkarzem mającym teraz tego typu problemy. Sam jestem ciekawy, jak to zostanie rozwiązane zastanawia się kapitan Piasta.

źródło: sport.tvp.pl/piast.gliwice.pl