Do spotkania w Białymstoku  drużyny przystępowały w zupełne różnych nastrojach. W Łodzi po trzech nieprzegranych meczach powiało optymizmem czego nie można powiedzieć o gospodarzach. Podopieczni trenera Ireneusza Mamrota wciąż przeżywali porażkę w ostatniej kolejce z Wisłą Płock. Jeśli pasjonują Cię zakłady sportowe to wejdź na stronę fortuna KOD PROMOCYJNY. Pierwsza połowa spotkania to bardzo interesujące widowisko pełne ataków obu drużyn skupionych bardziej na ofensywie niż murowaniu bramki.

Pierwszą sytuacje stworzyli goście  już w drugiej minucie meczu ale dobre uderzenie Daniego Ramireza w niezłym stylu obronił Damian Węglarz. Hiszpański pomocnik kolejną szanse na zdobycie bramki miał w 20 minucie gdy sam sobie stworzył okazje na strzelenie bramki. Po świetnym zwodzie zgubił dwóch obrońców ale na jego drodze  stanął znów dobrze dysponowany tego dnia golkiper „Jagi”.

Gospodarze chwilę wcześniej mieli swoją szansę lecz będący w sytuacji sam na sam Patryk Klimala uderzył obok bramki. Kolejną okazje dobrze dysponowany tego dnia młody napastnik Jagielloni miał w 37 minucie ale jego uderzenie głową nie znalazło drogi do bramki.

W 42 minucie spotkania nastąpiła sytuacja która wzbudziła sporo kontrowersji u obserwatorów i kibiców. Tomasz Przykryl padł jak długi w polu karnym i arbiter spotkania wskazał na jedenasty metr. Jednak po konsultacjach z sędziami VAR zmienił zdanie uznając, że zawodnik gospodarzy był na pozycji spalonej. Pierwsza połowa meczu zakończyła się remisem 0:0 mimo niezłej gry i wielu stworzonych sytuacji przez zawodników obu drużyn.

W drugiej połowie spotkania nadal obserwowaliśmy ciekawe widowisko pełne sytuacji i ciekawych zwrotów akcji. Stroną aktywniejszą byli zawodnicy z Białegostoku którzy kontrolowali spotkanie a goście nastawili się na kontry . Taka taktyka o mało nie przyniosła im sukcesu ale dwie akcje Łukasza Sekulskiego powstrzymali defensorzy „Jagi”.

W myśl starego porzekadła o niewykorzystanych okazjach te zemściły się na gościach. Nieskuteczny do tej pory Bartosz Kwiecień wykorzystał podanie z rzutu wolnego Martina Pospiszila i w 66 minucie dał prowadzenie gospodarzom. Przy uderzeniu głową obrońcy Jagiellonii Arkadiusz Malarz był bez szans. Po zdobyciu prowadzenia na 1:0 gospodarze uzyskali przewagę na boisku i zaczęli stwarzać kolejne sytuacje. Było tylko kwestią czasu kiedy podopieczni trenera Mamrota podwyższą prowadzenie. Stało to się w 78 minucie za sprawa znajdującego się ostatnio w znakomitej formie Klimali. Przed polem karnym ŁKS-u piłkę zgubił Jan Sobociński. Dopadł do niej Jesus Imaz i znakomitym podaniem obsłużył młodego napastnika któremu pozostało tylko przyłożyć nogę. Zdobył tym samym szóstego gola w sezonie 2019/2020 PKO Ekstraklasy co czyni go najskuteczniejszym młodzieżowcem w naszej lidze.

Ten cios sprawił, że Goście już się nie podnieśli  do końca spotkania nie potrafili już stworzyć żadnej klarownej sytuacji. Dodatkowo w 90 minucie drugą żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Michał Rozwadowicz i zawodnicy z Łodzi kończyli mecz w dziesiątkę. Spotkanie zakończyło się zasłużonym zwycięstwem Jagiellonii 2:0 choć Łodzianie fragmentami zwłaszcza w pierwszej połowie prezentowali się naprawdę nieźle. Ale druga część spotkania należała już do graczy Jagi Którzy wrzucili wyższy bieg i zasłużenie zdobyli trzy punkty.

Po 14 kolejce drużyna z Białegostoku zajmuje siódme miejsce w tabeli z dorobkiem 23 punktów a Łodzianie nadal są w strefie spadkowej na 13 pozycji mając w dorobku tylko 11 punktów.

tekst sponsorowany