Sebastian Milewski, choć jest obecnie najmłodszym, regularnie grającym zawodnikiem drużyny z Okrzei, to wie już jak to jest zagrać w meczu w którym kibice mocno się nie lubią.

Już broniąc barw Zagłębia Sosnowiec dwukrotnie miał okazję zagrać przeciwko Górnikowi, ale z boiska schodził pokonany. W niedzielę mógł już głowę podnieść wyżej, bo gliwiczanie zremisowali z 14-krotnym mistrzem Polski 1:1.

– Dla kibiców Zagłębia wyniki z tamtych spotkań też miały duże znaczenia. Dochodziły do nas informacje, że bardzo zależy im na pokonaniu Górnika, ale dwa razy w Zabrzu nam się to nie udało. Ten remis, już jako zawodnika Piasta, to mój pierwszy punkt zdobyty na tym stadionie – zauważa Milewski.

Po końcowym gwizdku sędziego gliwiczanie jednak nie  okazywali radości, dlaczego?

– Jesteśmy na fali, przed meczem więc zakładaliśmy wygraną. Nie mniej jednak Górnik to solidna drużyna. My natomiast nie zagraliśmy zbyt dobrego spotkania i w tym kontekście ten punkt powinniśmy szanować, bo w ogólnym rozrachunku może to być cenna zdobycz – analizuje pomocnik.

W ostatnich czterech spotkaniach Piast zdobył aż 10 punktów, a mimo to nie jest pewny miejsca na podium po pierwszej rundzie, o ile nie pokona Jagiellonii. Co więcej – gliwiczanie w przypadku porażki, przy niekorzystnych dla nich wynikach innych spotkań,  mogą się zsunąć nawet na siódme miejsce.

– Rzeczywiście ten ścisk jest duży. Te pierwsze osiem ekip na pewno chce walczyć o miejsca medalowe, a  jeśli chce się grać o wysokie cele, to trzeba cały czas trzymać się czołówki – zauważa były gracz Zagłębia.

Białostoczanie także zdają sobie sprawę, że jeśli chcą bić się o miejsca medalowe, to nie mogą sobie  pozwolić na porażkę z Piastem..

– Nas interesują tylko trzy punkty, gramy u siebie i jest szansa, aby odskoczyć od Jagiellonii. Jeśli nam się to uda, to przerwę spędzimy na wysokim miejscu i będziemy mogli ze spokojem przygotowywać się do drugiej części sezonu – zauważa 21-latek.

Jagiellończycy w tym sezonie przegrali tylko trzy spotkania,  czyli tyle samo co Piast, ale częściej remisowali, stąd są niżej w tabeli. Grają jednak futbol na tak.

– To bardzo groźny zespół szczególnie w ofensywie Mają napastników, którzy potrafią zrobić różnicę. Niewątpliwie będzie trzeba im poświęcić więcej uwagi, ale myślę że podczas analizy trener nam to wszystko przekaże. Na pewno jednak nie będziemy mogli sobie pozwolić nawet na jeden słabszy moment, bo Jagiellonia to może wykorzystać. Przez cały mecz musimy być maksymalnie skoncentrowani, aby zdobyć trzy punkty – podkreśla Milewski.

Jesús Imaz i Patryk Klimala, to najskuteczniejsi zawodnicy Jagiellonii. Obaj mają na koncie już 14 trafień.  Niewykluczone, że to Milewski będzie odpowiedzialny za  krycie któregoś z nich.

– Może tak być, ze dostanę jakieś dodatkowe zadania, bo w przeszłości już się to zdarzało. Cała drużyna będzie jednak musiał bronić, ale my też mamy swoje atuty z przodu i mam nadzieję, że je wykorzystamy, a z tyłu zagramy na zero – przewiduje gracz Piasta.

Wychowanek  MKS Mława ma już na koncie 11 występów PKO BP Ekstraklasie i zanosi się, że będzie miał ich więcej, bo na razie wygrywa rywalizację o miejsce na murawie w kategorii młodzieżowiec. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia.

– Na początku, jak przychodziłem do Piasta, to był jeszcze w drużynie Patryk Dziczek i miałem świadomość, że to on będzie tym pierwszym młodzieżowcem. Ja jestem jednak zadowolony, że trafiłem do Gliwic, bo gram regularnie, ale nie mogę osiąść na laurach. Muszę ciężej pracować, by jeszcze lepiej wyglądać na boisku, a wiem że stać mnie na to – zaznacza na koniec Sebastian Milewski.

źródło; piast.gliwice.pl