Piast nie zdołał pokonać Górnika i przedłuży swoje serii do czterech zwycięstw z rzędu, ale  biorąc pod uwagę przebieg tego spotkania z remisu można być zadowolonym.

Zabrzanom zdobyty punkt niewiele daje, więc bardziej traktują remis jako stratę dwóch oczek. Pewnie dlatego niezadowolony   z tego wyniku na pomeczowej konferencji był Marcin Brosz.

Waldemar Fornalik  (Piast):
– Myślę, że były to ciekawe derby, szczególnie w drugiej połowie. Pierwsza część gry bardziej taktyczna, bo nikt nie chciał popełnić błędu. Nie było zbyt wiele sytuacji strzeleckich. Druga połowa była natomiast otwarta.
Skończyło się remisem. Nie mówię, czy to zasłużony wynik, czy też nie. Mieliśmy okazje, żeby zdobyć drugiego gola. Chodzi tutaj o Piotra Parzyszka, Patryka Tuszyńskiego czy Gerarda Badię. Górnik też miał sytuację, po której był spalony i decydowało kilkadziesiąt centymetrów. To było ciekawe spotkanie dla kibiców i do końca było dużo emocji.
– Wystawiając Tomasza Jodłowca od początku brałem pod uwagę kilka aspektów i fakt, że Gerard Badia po wejściu może mieć więcej miejsca do gry i będzie mógł w pełni pokazać swoje umiejętności. Myślę, że to wypaliło, bo po jego wejściu tak to właśnie wyglądało i stworzyliśmy sobie kilka okazji. Plan był taki, żeby zneutralizować atuty Górnika i to nam się udało.

Marcin Brosz (Górnik):
– Dla nas kluczowe było ostatnie 25 minut. Wiedzieliśmy, że zrobi się wtedy więcej miejsca na boisku i będziemy mogli to wykorzystać.- Mieliśmy groźną sytuację, ale był spalony… Chcieliśmy takich okazji stworzyć sobie cztery lub pięć, a nie jedną, bo trzeba dać sobie szanse. To właśnie za to jesteśmy na siebie źli. Chcieliśmy wygrać i zostawić w Zabrzu trzy punkty.  Odpowiedzialność za wynik robi swoje. To ważne spotkania, bo mieszkamy koło siebie i są to bezpośrednie starcia drużyn z regionu. Chcieliśmy od początku grać tak, jak w drugiej połowie.