Legia w tym sezonie spisuje się przeciętnie, ale w swoim składzie  ma jak na polskie warunki nieprzeciętnych piłkarzy.

Bez względu więc na miejsce  w tabeli, to zawsze trzeba być bardzo dobrze przygotowanym zarówno pod względem taktycznym jak i fizycznym do pojedynków z ta drużyną. W niedzielnym spotkaniu gliwiczanie w pierwszej połowie skoncentrowali się na obronie. Po zmianie strony wyszli wyżej, zmusili przeciwników do błędów, co przełożyło się na dwa gole. W tej drugiej odsłonie zagrali też perfekcyjnie w defensywie. Goście nie stworzyli sobie ani jednej stuprocentowej sytuacji.

Tom Hateley (Piast):
– Mieliśmy swój plan na to spotkanie, który od początku realizowaliśmy. Graliśmy blisko siebie, nie pozwalaliśmy Legii rozwinąć skrzydeł. W naszej grze była konsekwencja. Tak było do przerwy, a w drugiej połowie było jeszcze lepiej. Graliśmy wyżej pressingiem, a poza tym dwa razy trafiliśmy do siatki rywala. Zespołowa gra dała nam trzy bardzo ważne punkty.

Patryk Sokołowski (Piast):
Zero z tyłu, dwa z przodu – nic tylko się cieszyć. Każdy mecz z Legią dla mnie jest szczególnych, bo jestem wychowankiem tego klubu. Skłamałbym gdybym powiedział, że to było dla mnie jedno z wielu spotkań, ale przygotowuje się do tego meczu jak każdego innego. Nie ma przemotywowania, ale fajnie jest zagrać przeciwko klubowi, którego jest się wychowankiem.

Piotr Parzyszek (Piast):
My nie musimy prowadzić gry czy robić jakie nadzwyczajne rzeczy ma by wygrywac mecze. Zagrac solidnie w obronie i wykorzystać to co się ma. Tak dziś się stało, choć legia miałą w pierwszej połowie stuprocentową sytuację. W przekroju jednak całego meczu zasłużyliśmy na zwycięstwo.  Znów długo czekałem na gola, ale nie dostawałem podań. Przed meczem rozmawiałem z Sebastianem, mówiłem mu aby nie patrzył tylko wrzucał w pole karne, tak zrobił i jest bramka.

Artur Jędrzejczyk (Legia):
– Tak naprawdę nie ma sensu gadać. Mogę tylko powiedzieć, że będąc w Legii, grając w Legii, nie możemy przegrywać takich meczów i tak grać. Musimy więcej od siebie dawać, na dwanaście kolejek nie możemy notować czwartej porażki. Tylko tyle, naprawdę

Walerian Gwilia (Legia):
– Nie wiem, dlaczego nie umieściliśmy piłki w siatce, kontrolując boiskowe wydarzenia w pierwszej połowie i mając w tym czasie kilka niezłych okazji. Kto wie, być może zabrakło nam po prostu szczęścia. Nie przypominam sobie, żeby gliwiczanie, przy bezbramkowym remisie, poważniej nam zagrozili. W paru fragmentach spotkania wyglądaliśmy dobrze. Trzeba poprawić koncentrację, ponieważ nie udało nam się strzelić gola przy wykreowaniu paru dogodnych sytuacji. Pracujemy nad tym aspektem. To nie jest dla nas łatwy moment. Czeka nas ogromne wyzwanie związane z tym, aby znowu osiągać cenne rezultaty i zwyciężać.

Radosław Majecki (Legia):
– Wystarczyły dwa celne strzały oddane przez zawodników Piasta, które doprowadziły do tego, że przegraliśmy to spotkanie.

Źródło: piast.gliwice.pl/legia.net