W piątek na rozpoczęcie 9 serii spotkań PKO BP Ekstraklasy  Piast podejmować będzie Raków Częstochowa. Oba zespoły jeszcze nie grały ze sobą na tym szczeblu rozgrywek.

W czerwcu 1998 roku Raków pożegnał się z ekstraklasą. Na długich dwadzieścia jeden lat Częstochowa zniknęła z piłkarskiej mapy, błąkając się na początku XXI wieku nawet w IV lidze. Zespół spod jasnej Góry awans zapewnił sobie już pod koniec kwietnia. Włodarze klubu mieli więc dużo czasu, aby zbudować zespół, który będzie w stanie powalczyć o utrzymanie, bo taki cel sobie postawiono na pierwszy sezon w piłkarskiej, polskiej elicie. Łatwo o to nie będzie, jak pokazął przykład beniaminków z poprzedniego sezonu. Zarówno Zagłębie Sosnowiec jak i Miedź Legnica szybko powróciły do I ligi.

Obecna kampania zdaje się potwierdzać, że nie jest łatwo przeskoczyć na wyższy poziom. ŁKS Łódź z dorobkiem ledwie 4 punktów zamyka tabelę. Częstochowianie są wyżej, bo na miejscu 12, ale przegrali już pięć spotkań w tych rozgrywkach, tracąc przy tym 12 bramek, a tylko trzy wygrali. Warto jednak zauważyć, że pokonali Lechię Gdańsk i Jagiellonię, a  więc czołowe zespoły ligi.

Piast zanotował dwie porażki z rzędu, co przełożyło się na spadek w tabeli na 9 lokatę.  Ostatnia przegrana z Cracovią to jednak efekt kontrowersyjnej decyzji sędziego, który  wyrzucił z boiska Rymaniaka za kopnięcie w twarz zawodnika Cracovii. Z ta decyzją do dziś nie może się pogodzić Waldemar Fornalik.

– Będziemy wracać do tych sytuacji. Przy czerwonej kartce stałem w odległości kilku metrów i doskonale widziałem, co się wydarzyło. Na żywo było widać, że tam był ruch zawodnika Cracovii w stronę Bartka, a nie odwrotnie. Można powiedzieć, że to przeciwnik „szczupakiem” zaatakował nogę Bartka. W efekcie tego pojawiła się krew i być może to zadecydowało o takiej decyzji. W opinii wielu ekspertów czy komentatorów telewizyjnych, którzy wiele lat obserwują piłkę, to także absolutnie nie był faul na czerwoną kartkę – przekonuje szkoleniowiec Piasta.

Tej decyzji nic już jednak nie zmieni. Komisja Ligi przyznała rację sędziemu i podtrzymała karę dwóch spotkań  dla obrońcy Piasta. Rymaniak pewnie zastąpi Pietrowski, który wrócił już do treningów i był w 18-stce na poprzedni mecz. Do dyspozycji szkoleniowca będzie też Martin Konczkowski, którego zabrakło na Cracovii, bo miał problemy żołądkowe.

Drużyna z Częstochowy, choć częściej przegrywa niż zwycięża do łatwych przeciwników nie należy. Jest to zespół wybiegany, walczący i dobrze przygotowany do sezonu. Gliwiczanie  nie mogą sobie jednak pozwolić na porażkę, która pewnie by ich zepchnęła na dłuższy czas w dolny rejon tabeli.

– Na pewno jesteśmy postrzegani jako faworyt, ale trzeba udowodnić na boisku, że nim jesteśmy. Raków potrafić grać w piłkę, ma za sobą pierwsze wrażenia z Ekstraklasy, dostosował się do jej realiów i wymagań. To nie jest łatwy przeciwnik, my będziemy chcieli narzucić swój styl i za wszelką cenę zgarnąć trzy punkty – powiedział na spotkaniu z dziennikarzami Waldemar Fornalik.

Celem w tym meczu z pewnością będą trzy punkty. Aby to zrealizować trzeba będzie zagrać bardziej ofensywnie niż w Krakowie. Niewykluczone, że na murawie zobaczymy  Tiago Alvesa. Portugalczyk jest z zespołem już prawie trzy tygodnie, ale ostatnio występował w Olimpii Grudziądz, która grała w poprzednim sezonie w II lidze.  Alves W 17 meczach strzelił dla tego zespołu sześć goli. Wcześniej bronił barw portugalskich drużyn Sporting Lizbona, Varzim SC i Belenenses.

– Cieszę się, że teraz trafiłem do Piasta. Wszystko jest dla mnie jeszcze nowe, jednak czuję się w Gliwicach i w klubie bardzo dobrze. Występy w Ekstraklasie to dla mnie duża szansa – stwierdził.

Zawodnik zdaje tez sobie sprawę, że może mieć problem z przeskoczeniem na wyższym poziom rozgrywkowy, choć przekonuje, że da radę.

– To normalne, że kiedy zmienia się klub, trafia się do nowego trenera, to są różnice w zajęciach, bo szkoleniowcy mają różne systemy pracy. Stąd inne ćwiczenia, ale ja się szybko się uczę i nie mam z tym żadnych problemów – przekonuje i dodaje – Kiedy trener da mi szansę, spróbuję zrobić wszystko, by ją wykorzystać i pomóc zespołowi – mówi 23-letni pomocnik.

Raków w ostatniej kolejce pokonał Arkę Gdynia 2:0, a częstochowian do zwycięstwa poprowadził Jarosław Jach. Były reprezentant Polski został wypożyczony z  Crystal Palace, wcześniej występował w Załebiu Lubin.    W swoim debiucie Jach rozegrał pełne 90 minut, strzelił jedną z bramek  – Tak sobie wyobrażałem swój pierwszy mecz. Dobrze, że wygraliśmy i zagraliśmy na zero z tyłu, a bramka to miły dodatek. Jestem z tego zadowolony i cieszę się, że tak przedstawiłem się kibicom – powiedział Jarosław Jach po spotkaniu z Arką Gdynia.

Piątkowe starcie rozpocznie się o godzinie 18:00.

Źródło: piast.gliwice.pl/piast-glwice.eu/PAP