Karol Czyszek dołączył do futsalowej drużyny Piasta jako ostatni zawodnik, choć lista jeszcze nie jest zamknięta.

Czyszek urodził się w Toruniu 19 kwietnia 1996 roku. Pierwsze kroki stawiał jeszcze na trawie w Elanie Toruń. Jego pierwszym klubem futsalowym był Unisław Team, a następnie już FC Toruń, w którym przez trzy sezony grał w Futsal Ekstraklasie. Potem przeniósł się do Pogoni, gdzie być może grały dłużej, gdyby nie spadek do I ligi.

– Pogoń spadła z ligi, a ja dalej chciałem grać w Ekstraklasie.  Było kilka propozycji, ale zdecydowałem się wybrać Piasta – mówi torunianin.

Klub z Gliwic okazał się więc najbardziej przekonywujący, choć ze Szczecina do Gliwic jest dość daleko.

– Zawsze przeprowadzka, zmiana miejsca zamieszkania czy klubu to  jakiś problem, ale nie miałem stałej pracy zarówno w Toruniu jak i w Szczecinie. Rodziny jeszcze nie założyłem, a dziewczyna chętnie jeździ ze mną po Polsce, więc dla mnie nie był to czynnik przeciw – zdradza zawodnik.

Choć Pogoń spadła, to dla nowego rozgrywającego Piasta nie był to  stracony sezon,a  wręcz przeciwnie.

– Bardzo fajnie zaczął mi się tamten sezon.  W Pogoni grałem regularnie, to przełożyło się na dobrą grę i zainteresowanie mną Błażeja Korczyńskiego i w efekcie powołaniem do kadry. Na chwilę się w niej zadomowiłem, chciałbym na dłużej, ale zobaczymy jak to będzie – zastanawia się Czyszek, który w poprzedniej kampanii zdobył dla szczecinian 11 goli.

Pogoń i Piast łączy to, że oba kluby mają drużyny w  na dużym boisku. Dla kibiców to poszerzona oferta.

– To fajna sprawa, jak kluby z futsalu grają pod tą samą nazwą jak te z dużego boiska. Pod jednym herbem można dużo stworzyć. To przyciąga też kibiców, a przynajmniej tak było w Szczecinie. Ułatwia to na pewno też działania marketingowe. Można robić wspólne akcje i nawzajem sobie kibicować – ocenia był gracz Pogoni.

Piast nie ejst tym samym zespołem, który wiosną bił wszystkich w Futsal Ekstraklasie. Odeszli Dewucki, Franz, Parra, na początku sezonu zabraknie też Dauglasa, ale w zespoel panuje umiarkowany optymizm.

– Musi być dobrze, nie zakładam innego scenariusza. Jestem tu wprawdzie krótko, ale z każdym dniem rozumiemy się coraz lepiej, coraz bardziej się poznajemy. Wcześniej miałem okazję grać tylko z Dominikiem Soleckim w reprezentacji. Ten brak zrozumienia i czucia było widać w tym pierwszym sparingu z GSF, ale już w drugim z Siemianowicami było lepiej. Na ligę powinno być już wszystko dobrze. – przekonuje futsalista.

Czasu na przygotowania nie jest duż. Liga ruszy już na początku września.

– Czasu rzeczywiście jest mało. Myślę jednak, że trenerzy sobie poradzą. Z mojej strony najważniejsze aby jak najszybciej złapać z chłopakami tę „chemię”. Przygotowanie fizyczne tez jest istotne, ale to  najlepiej nadrabiać meczami – zauważa.

W kadrze jest już sporo zawodników z pola. W zespole nie brak też byłych i obecnych  reprezentantów Polski. O miejsce nawet w ósemce nie będzie więc łatwo.

– Wiadomo każdy chciałby regularnie wychodzić na parkiet, ale to jest gra zespołowa i najważniejszy jest wynik. Myślę, że trenerzy będą stawiać na tych , którzy są w najlepszej dyspozycji, a ja mam nadzieję, że będę się do nich zaliczał – – mówi 23-latek.

Gliwiczanie od razu wskoczą na głębokie wody, bo dwukrotnie zmierzą się z mistrzami Polski. Najpierw zagrają o Superpuchar, a potem zainaugurują ligę starciem z Rekordem.

-Bielszczanie zawsze są faworytami, ale fajnie by było już na początku sprawić jakąs niespodziankę. Cała liga by na nas inaczej patrzyła  może z większym respektem. Miejmy nadzieję tak się stanie – ocenia.

A o co zdaniem Karola Czyszka powalczy Piast?

– Większość chłopaków  z poprzedniego sezonu została, doszło też kilku zawodników ogranych już i nawet  z przeszłością reprezentacyjną. Pozostali dopełnią  kadrę. Ja wierzę, że skończymy sezon w pierwszej piątce, a może nawet i wyżej – przekonuje na koniec futsalista i oby jego przewidywania   sprawdziły się na koniec seoznu.

Źródło: piast.gliwice.pl/futsal