Martin Konczkowski nie dokończył meczu z ŁKS Łódź. Pomocnik  został zmieniony w 58 minucie i nie dlatego, że był zmęczony.

Chwilę wcześniej miało miejsce zdarzenie, które wyeliminowało go z gry. Zawodnik  został bezpardonowo potraktowany przez jednego z rywali, a interwencja lekarzy nie pomogła i konieczna była zmiana. Już po meczu piłkarz podejrzewał, że to raczej poważniejsza sprawa. Wczoraj „Konczi” przechodził pierwsze badania i nie jest dobrze. – Wygląda na to, że doszło do złamania kości w okolicach kostki – mówi nam boczny skrzydłowy, który w tym sezonie rozkręcał się powoli, ale ostatnio wyglądał coraz lepiej. Pierwsza połowa w Łodzi była w jego wykonaniu bardzo dobra. – Dobrze się czułem i forma szła do góry… – mówi w rozmowie ze sportdziennik.com  Pochodzący z Rudy Ślaskiej piłkarz, który nie przywykł do kontuzji i absencji, bo w całej karierze niemal nigdy nie miał kłopotów ze zdrowiem. Teraz czeka go dłuższa przerwa. Jak długa? – Nie wiem dokładnie, na pewno minimum miesiąc – dodaje. Sprawdziliśmy i uszkodzenia kostki w leczeniu bywają czasochłonne. Niektórzy byli wyłączenie z treningów na miesiąc inni na 6 tygodni, a jeszcze inni na dwa miesiące. To bardzo indywidualna sprawa.

źródło: sportdziennik.com