Pierwsze zwycięstwo w PKO BP Ekstraklasie odniosła drużyna Piasta pokonując na wyjeździe ŁKS Łódź 1:0. Gliwiczanie mogą mówic o dużym szczęściu, bo gola zdobyli po trafieniu samobójczym, a gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego.

Po raz pierwszy w tym sezonie gliwiczanie mieli pełny tydzień, aby zregenerować siły po ostatnim meczu  i odpowiednio ustawić się na ŁKS> Waldemar Fornalik, wbrew zapowiedziom nie mógł skorzystać z usług Patryka Dziczka, który  w starciu z Pogonią nabawił się kontuzji. Jego miejsce na boisku zajął Sebastian Milewski. Coraz pewniej też w linii obrony czuje się Tomas Huk, który po raz kolejny wyszedł od pierwszej minuty.

Pierwszą sytuację bramkową stworzyli sobie gospodarze. Już w 2. minucie Plach w kapitalnym stylu obronił uderzenie z dystansu  Bogusza. Gliwiczanie odpowiedzieli w 9. minucie. Z prawego skrzydła dośrodkował piłkę na pole karne Konczkowski, a w szesnastce ŁKS największym sprytem popisał się Parzyszek. Jednak piłka po jego strzale głową przeszłanad poprzeczką. To był moment, kiefy przyjezdni narzuculi rywalom swoje warunki. Wkrótce ełkaesiakom dwukrotnie lewą stroną boiska uciekł  Felix, potem z ostrego kąta obok słupka uderzył raz jeszcze Parzyszek i choć żadna z tych okazji nie zakończyła się golem dla gliwiczan, trener Kazimierz Moskal miał prawo do niepokoju, bo i na połowie rywala gra łodzianom po prostu się nie kleiła. W 22. minucie nadzieję w serca kibiców ŁKS wlała akcja lewym skrzydłem Jose Pirulo zakończona kąśliwym uderzeniem Daniela Ramireza, które nie bez trudno efektowną robinsonadą zatrzymał Plach PotempPodopieczni trenera Waldemara Fornalika z dużą łatwością znajdowali wolne przestrzenie i co rusz stwarzali zagrożenie pod bramką. Strzelali często, do tego z różnych pozycji, a brakowało im jedynie nieco lepiej wyregulowanych celowników. Bliscy szczęścia był Felix i Konczkowski. Już w samej końcówce gospodarze wypracowali sobie dwie okazje, nie potrafili ich jednak zamienić na gole i w konsekwencji pierwsza odsłona zakończyła się bezbramkowym remisem.

Po zmianie stron komplet widzów nadal nie narzekał na brak emocji, nawet jeśli nie zawsze w parze z tymi emocjami szła jakość piłkarska. Przewaga jednak było po stronie łodzian. W 51. minucie Ramirez wyprowadził szybki kontratak, którego nie zdołał celnym uderzeniem zakończyć Pirulo. Kilkadziesiąt sekund później jak z armaty huknął z prawego skrzydła Łuczak (tuż obok słupka), a w 61. minucie po rzucie rożnym bliski szczęścia był Sobociński. W 69. minucie po starciu  Romaniaka z Boguszem sędzia posiłkując się VAR-em podyktował dla ełkaesiaków jedenastkę. Strzał  Rozwandowicza z 11 metra pewnie wybronił Plach. O tym, ze niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, a szczególnie tak dogodne, przekonała się już niejedna drużyna. 7 minut później, Hateley zagrywał z lewej strony pola karnego. piłka odbiła się od  Bogusza, a następnie wpadła do siatki obok bezradnego w tej sytuacji Kołby. Do końca spotkania pozostawało w tym momencie kilkanaście minut, ale z łodzian uszło powietrze i wyłączając z tego niecelne uderzenie z dystansu Jana Sobocińskiego nie zdołali już zagrozić bramce słowackiego golkipera. Piast odniósł pierwsze, trochę szczęśliwe, ale zasłużone  w tym sezonie zwycięstwo ligowe.

11 sierpnia 2019, 15:00 – Łódź (Stadion Miejski)
ŁKS Łódź – Piast Gliwice 0:1 (0:0)
Bramka:
0:1 – 77` Artur Bogusz 77 (sam)

ŁKS: 25. Michał Kołba – 21. Jan Grzesik, 29. Maksymilian Rozwandowicz, 2. Jan Sobociński, 4. Artur Bogusz – 20. Pirulo, 9. Wojciech Łuczak (78, 19. Michał Trąbka), 28. Łukasz Piątek, 6. Maciej Wolski (60, 14. Ricardo Guima), 11. Dani Ramírez – 88. Rafał Kujawa (60, 22. Łukasz Sekulski).

Piast: 26. František Plach – 28. Bartosz Rymaniak, 4. Jakub Czerwiński, 23. Tomáš Huk – 20. Martin Konczkowski (59, 22. Tomasz Mokwa), 18. Patryk Sokołowski, 19. Sebastian Milewski, 6. Tom Hateley, 2. Mikkel Kirkeskov – 9. Piotr Parzyszek (71, 71. Dominik Steczyk), 11. Jorge Félix.

żółte kartki: Rozwandowicz, Sobociński, Ramírez – Hateley.

sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa).

widzów: 5277.