Kibicom Piasta mogę powiedzieć, że zawsze będę jednym z nich, że zawsze będę trzymał kciuki za ten klub. Nie ma się co martwić. Piast sobie poradzi przekonuje w rozmowie z Super Expressem Joel Valencia.

Joel Valencia już przygotowuje się do nowego sezonu w angielskim Brentford. To mały klub, ale z dużymi aspiracjami.

– Jest taki, jakby to powiedzieć, mały, familijny. Przy czym przez słowo „mały” nie rozumiem, że słaby, biedny. Mały w porównaniu z wielkimi klubami Premier League. Brentford ma wszystko, co jest potrzebne do piłkarskiego rozwoju. Nasz stadion jest stary, klimatyczny, ale już buduje się nowy, w przyszłym roku będzie gotowy. Boiska do treningów? Po prostu fantastyczne, organizacja świetna – komplementuje w rozmowie z Super expressem  swoje nowe miejsce do pracy Valencia.

Były już pomocnik Piasta przyznaje, że klub z Okrzei otrzymał za niego 2 mln Euro i uważa, że to spora kwota. .

– Brentford zapłacił za mnie 2 mln euro, za innych graczy 5 mln euro. Czyli, sporo może. Nie znam na przykład klubu z Hiszpanii, z Segunda Division, który wydawałby takie kwoty – podkreśla.

Ekwadorczyk nie ukrywa, że miał tez inne oferty i pewnie odszedłby szybciej, ale nie było chętnych na wyłożenie takiej kwoty.

– Było sporo zapytań, z Rosji, Chin, Meksyku… Ale gdy dzwonili do klubu, słyszeli 1,5 czy 2 miliony euro, to już nikt nie oddzwaniał. NIKT. Kiedy więc czasem czytam, że 2 miliony euro za piłkarza uznanego najlepszym graczem ligi, to niewiele… No ale takie były realia. Pamiętajmy, że Piast nie jest wielokrotnym mistrzem Polski, tytuł zdobyliśmy po raz pierwszy dopiero teraz. Klub  nie ma tradycji sprzedawania piłkarzy za duże pieniądze. 2 miliony za mnie to rekord, poprzedni był chyba milion… Gdybym był piłkarzem Legii lub na przykład Wisły, to pewnie w grę mogłaby wejść kwota 7-8 mln euro. No, ale jak mówiłem, Piast na tym polu takich tradycji – wyjaśnia.

Najlepszy pomocnik Ekstraklasy minionego sezonu opuścił Gliwice nagle, tuz przed rewanżowym meczem z Ryga. Gdtyby zagrał być może przygoda z europejskimi pucharami trwałaby nadal, co się takiego stało?

-Chciałem zagrać w tym meczu. Brentford na początku też nie miał nic przeciwko. Początkowy plan był taki, że zagram rewanż, a później dopinamy transfer. Zdążylibyśmy, bo okienko w Anglii jest otwarte do 8 sierpnia. Coś się jednak popsuło w trakcie negocjacji między Piastem a Brentfordem. Pojawiły się jakieś zgrzyty, które sprawiły, że przyspieszono transfer i pomysł mojego występu w rewanżu upadł – zdradza piłkarz.

O Valencii nikt przed przyjściem do Piasta nie słyszał. Wypatrzył go Kamil Kogut z korzyścią dla wszystkich stron, bo choć 2 mln Euro to nie kosmiczna kwota, to jednak jednak sa to pieniądze, które zabezpiecza budżet na najbliższy sezon.

– Żeby było jasne. Bardzo doceniam Piasta pod każdym względem. A to że działacze negocjowali i chcieli dostać za mnie jak najwięcej, to przecież naturalne. Tak, jak powiedziałem, zawsze będę wdzięczny Piastowi, ale też uważam, że odwdzięczyłem się za zaufanie dobrymi występami na boisku. No i to, że nie odszedłem przecież gratis. Do kasy klubu trafią rekordowe, jak mówiłem, pieniądze. I fajnie, że Piast na mnie w żaden sposób nie stracił – zauważa.

Nie jest tajemnicą, że piłkarz odszedł, bo dostał większą pensje, ale Piast p®óbowął go zatrzymać.

– Też, ale przede wszystkim piłkarski krok do przodu. Każdy piłkarz chce iść wyżej i wyżej. Dla mnie ten transfer jest właśnie takim krokiem do przodu. Piast po zakończeniu sezonu zaproponował podwyżkę, natomiast wiadomo, że w Anglii realia finansowe są zupełnie inne – podkreśla zawodnik. .

Na ten moment wydaje się, że Piast jest drużyną słabszą. Odeszło bowiem trzech ważnych zawodników.

– Piłkarze przychodzą, odchodzą, a odejście to nie jest śmierć, tylko normalna sprawa. Kibicom Piasta mogę powiedzieć, że zawsze będę jednym z nich, że zawsze będę trzymał kciuki za ten klub. Nie ma się co martwić. Piast sobie poradzi – przekonuje Joel Valencia.

Cały  wywiad znajdziecie w Super Express