Piast „zawiódł” wszystkich tych, którzy oczekiwali, że gliwiczanie poniosą sromotną porażkę w starciu z najsilniejszą białoruską drużyna, uczestnikiem Ligi Mistrzów i Ligi Europy.

Podopieczni Waldemara Fornalika byli bardzo dobrze przygotowani pod względem taktycznym, czym wytrącili atuty faworyzowanym gospodarzom. Gol zdobyty jeszcze przed przerwą przez Piotra Parzyszka jeszcze podbudował drużynę, która uwierzyła, że można w Borysowie osiągnąć dobry rezultat. Białoruskie media zauważyły to i doceniły klasę mistrzów Polski.  

– BATE nie zdołało pokonać Piasta u siebie w domu” – tak pomeczową relację zatytułowano w Sport.tut.by. Zauważono, że BATE do meczu musiało przystąpić bez doświadczonego obrońcy Jegora Filipenko. „Piast poczuł słabość drużyny Borysowa w ataku i zaczął coraz aktywniej przeć do przodu. W pierwszej połowie Polacy strzelali na bramkę 10 razy częściej niż gospodarze” – napisano.

Dziennikarze Pressball.by stwierdzili, że BATE tylko zremisowało w dużej mierze przez brak kontuzjowanego Filipenki. Pochwalono jednak mistrzów Polski: „Piast nie pozwolił BATE na zbyt wiele w ataku – nie mówiąc już o tym, że zespół Borysowa nie sprawdził się zupełnie” – napisano. Pochwały otrzymał młody bramkarz Anton Cziczkan. Ze smutkiem przyjęto czerwoną kartkę Stanisława Draguna, a jeszcze gorzej jego brak w spotkaniu rewanżowym. „W Gliwicach będzie trzeba pokazać charakter” – napisano w relacji.

Szeroki opis meczu zamieścił białoruski „Sputnik”. – To nie było to, co sobie zaplanowaliśmy – irytował się na łamach portalu trener BATE, Aleksiej Baga. Zauważono również, że w pierwszej połowie zespół z Borysowa praktycznie nie miał piłki, bo… posiadał ją Piast.

Wszystkie media chórem podkreśliły, że wynik spotkania jest bardzo niefortunny. Portal SB.by, że czerwona kartka dla Draguna była bardzo kontrowersyjna.

źródło: piast.gliwice.pl/onet.pl