Piast chce pozyskać 23-letniego Shona Weissmana, który w ostatnim sezonie w lidze i w Pucharze Izraela strzelił dziewięć goli oraz miał cztery asysty.

Mistrzowie Polski  pozostali z jednym napastnikiem – Piotrem Parzyszkiem. Paweł Tomczyk wrócił po wypożyczeniu do Lecha Poznań, a z Michalem Papadopulosem nie został przedłużony kontrakt. W tej sytuacji pozyskanie napastnika jest priorytetem dla klubu.

– Shon to bardzo szybki zawodnik, silny fizycznie, który świetnie spisuje się w obrębie pola karnego. Nie zrobił jednak na razie takiej kariery jak jego kolega z Maccabi Hajfa – Netanja Dia Saba, który został sprzedany do Chin za 4 miliony dolarów – przyznaje Goldstein.

Weissmana rozpoczął rozgrywki jako trzeci, czwarty napastnik w kadrze Maccabi, ale później wywalczył miejsce w składzie i zwłaszcza w play-off prezentował się bardzo dobrze. Dlatego otrzymał powołanie do reprezentacji na mecze z Łotwą i Polską. Nie zadebiutuje jednak w kadrze narodowej, bo w tym tygodniu skręcił kostkę i musiał opuścić zgrupowanie. W reprezentacji był czwartym napastnikiem – mówi „PS” Yigal Goldstein, pracujący w telewizyjnej stacji Sport 5. Wcześniej mierzący 174 cm wzrostu Weissman zdobywał bramki dla kadry U-21. Dla napastnika to nie jest pierwszy dobry sezon w krótkiej karierze.

Jego umowa z wicemistrzem Izraela wygasa pod koniec miesiąca. Piast złożył mu ofertę, ale nie będzie mistrzom Polski łatwo go pozyskać, bo piłkarz otrzymał propozycję przedłużenia kontraktu, jak również ofertę gry w Austrii Wiedeń. – Jeśli trafi do ekstraklasy, może w Polsce zrobić karierę. W porównaniu do ligi izraelskiej u was gra się agresywniej, bardziej fizycznie, a Weissman sprawdza się w takim stylu. Pytanie tylko, jak odnajdzie się za granicą, bo na razie występował tylko w swojej ojczyźnie. Izraelczycy czasami nie radzą sobie poza domem, są niecierpliwi, gdy siedzą na ławce rezerwowych i później szybko wracają do domu. Jeśli trenerzy dadzą mu czas, obdarzą zaufaniem, Shon odpłaci się na boisku. Jest jeszcze w miarę młody, ma talent, umiejętności i może jeszcze sporo osiągnąć – zaznacza dziennikarz Sport 5.

Źródło: Przegląd Sportowy