– Wszystko jest nogach Legii Warszawa. Będziemy śledzić jak im idzie, ale przede wszystkim starać się robić swoje i punktować – powiedział zaraz po meczu z Jagiellonią Martin Konczkowski.

Pomocnik Piasta nie wiedział jeszcze wtedy, że za dwie godziny sytuacja zmieni się o 180 stopni. Po tym jak Legia nie dała rady pokonać Pogoni, gliwiczanie samodzielnie objęli prowadzenie w tabeli.

Samo starcie z Jagiellonią z pewnością przejdzie do historii gliwickiego futbolu, a zawodnicy też nie raz jeszcze będą wspominać, co wydarzyło się w ostatnich minutach tego pojedynku.

– Muszę chwilę ochłonąć zanim coś powiem, bo to co się w końcówce tego meczu wydarzyło, to przeszło najśmielsze myśli, marzenia. To jest nie do opisania – łapał się za głowę Marcin Pietrowski.

W tych ostatnich meczach sezonu nie brak kontrowersji. Decyzja o podyktowaniu pierwszego rzutu karnego dla białostoczan wzbudziła wątpliwości nawet telewizyjnych komentatorów, którzy mieli możliwość obserwacji powtórek.

– Ciężko mi się do tego odnieść, ale skoro sędzia miał możliwość analizy tego na VAR i podjął taką decyzję, to pewnie był karny – analizuje Pietrowski.

Kiedy Imaz wykorzystał prezent od arbitra, gliwiczanom nie pozostało nic innego jak zaryzykować i udało się.

– Remis nam nic nie dawał. Chcieliśmy strzelić tę bramkę, bo  musimy wygrywać. Zdobyliśmy  gola po pięknej akcji i fantastycznej bramce Tomka Jodłowca – podkreśla obrońca.

Wydawało się, że zwycięstwo jest już pewne, ale zaraz potem miała miejsce sytuacja po której arbiter ponownie podyktował rzut karny dla gości.

– Nikt tego by nie wymyślił. Jak Tomek strzelił bramkę to myślałem, że sędzia zaraz gwizdnie koniec.   Ta radość szybko musiała jednak ustąpić na rzecz koncentracji, ale i tak nie udało się w pełni jej zachować. Chyba niepotrzebnie cofnęliśmy się co wykorzystała Jagiellonia. Mieli potem rzut karny, ale my mieliśmy Kubę w bramce – analizuje „Pietro”.

Jakub Szmatuła obronił jedenastkę, a potem arbiter nie wznowił już gry. Piast tym samym ku radości 9 tysięcy zgromadzonych na stadionie kibiców i pewnie kilkakrotnie więcej w całej Polsce wszedł tym samym do gry o mistrzostwo Polski.

źródło: piast.gliwice.pl