W meczu kończącym rundę zasadniczą Piast pewnie pokonał Koronę Kielce 4:0. Bramki strzelali Jorge Felix, Marcin Pietrowski, Paweł Tomczyk, a jeden gol to trafienie samobójcze.

Waldemar Fornalik wbrew zapowiedzią nie zdecydował się na eksperymenty w składzie i do gry przeciwko Koronie posłał sprawdzoną w ostatnich bojach jedenastkę. Nie trudno było się domyśleć, że cel był jeden – zwycięstwo. Kielczanie, którzy grają już tylko o jak najwyższe miejsce w tabeli na ten mecz wyszli w mocno okrojonym składzie, m.in. bez dwóch podstawowych obrońców, ale z Eila Soriano na szpicy.

Goście rozpoczęli ten mecz bez respektu dla wyżej notowanego Piasta i już w 5 minucie stworzyli pierwsze zagrożenie. A zanim upłynęło 10 minut jeszcze kilkakrotnie zagościli w polu karny gospodarzy. Najbliżej szczęścia byli w 13 minucie, kiedy to Sedlar przy próbie wybicia piłki o mało co nie umieścił jej we własnej bramce. Potem jednak gliwiczanie przerzucili ciężar na połowę rywal, co zaowocowało dwoma rogami z rzędu, a w 17 minucie golem samobójczym. Po centrze Jorge Feliksa  – Joonas Tamm pokonał własnego bramkarza. Po kolejnych stu sekundach gliwiczanie prowadzili już 2:0. Po odebraniu piłki i kontrze Parzyszek dograł do Feliksa, który podwyższył wynik a 2:0. Zanosiło się na pogrom, bo za chwilę Valencia obił poprzeczkę. W 25 minucie jednak Korona powinna zdobyć kontaktowego gola. Po ładnej akcji i zagraniu Kosakiewicza z prawej strony – Soriano nie trafił w bramkę z 3 metrów. Takie kiksy zdarzają się ponoć tylko najlepszym napastnikom. Gino Lettieri postanowił nie czekać do przerwy, ale już w 30 minucie zdjął z boiska  pechowca – Tamma, a puścił za niego Browna Forbesa, chcą jeszcze wzmocnić ofensywę. Kibice mogli więc zacierać ręce, bo to zapowiadało jeszcze więcej gry do przodu Korony, a dla Piasta – okazje do wyprowadzenia kontr. Taką też akcję kibice zobaczyli zaraz potem, ale Valencia podał zza plecy  Parzyszka, szkoda, bo w tej sytuacji musiałby paść gol. Mimo otwarte gry w tej połowy kolejne bramki już nie padły.

Mógł za to paść gol dla Korony już na początku drugiej odsłony. Arveladze uderzył z dystansu. piłka po rykoszecie zmierzała w kierunku bramki- Plach mógł tylko obserwować  jak na szczęście dla niego przechodzi obok słupka.  Kielczanie poczuli jednak, że jeszcze mogą powalczyć o lepszy wynik. Atakowali i nawet  zdobyli bramkę, której jednak sędzia nie uznał, uznając, że był spalony. Piast z tej przewagi otrząsnął się po 10 minutach. Wtedy to najpierw gliwiczanie mieli rzut wolny, a potem róg po którym Pietrowski strzałem głową Pietrowski zmieścił piłkę pod poprzeczką.  To w zasadzie przesądzało o zwycięstwie gospodarzy, którzy jednak nie zamierzali na tym poprzestać. Chwilę później Valencia sam wywalczył sobie pozycję do strzału, ale minimalnie chybił. Z upływem kolejnych minut widać już było, że z gościom przechodzi ochota do gry. Z drugiej strony gospodarze nie  musieli już za wszelką cenę atakować, tylko czekać na kolejne okazje na dobicie rywala. Miał ją w końcówce Parzyszek, który stanął oko w oko z bramkarzem Korony, zbyt jednak długo zwlekał z oddaniem strzału i zdążył piłkę mu wybić obrońca. W 85 min po raz pierwszy w meczu pierwszej drużyny  na murawie zameldował się Paweł Tomczyk. W 89 minucie będąc w sytuacji sam na sam zmienił wynik meczu na 4:0! To nie był jednak koniec emocji. Już w doliczonym czasie gry po faulu an Tomczyku sędzia podyktował rzut karny. Strzał Sedlara obronił jednak bramkarz Korony. Zaraz potem sędzia zakończył ten mecz.

Dzięki zwycięstwu Piast zachował pięciopunktową przewagę nad Cracovią, a odrobił trzy do Lechii. Runda finałowa zapowiada się więc bardzo ciekawie.

Gliwice, ul Okrzei – 13.04.2019 r., g. 18:00
Piast Gliwice – Korona Kielce 4:0 (2:0)
Bramki:
1:0 – 17` Joonas Tamm (sam) (asysta Jorge Felix)
2:0 – 19` Jorge Felix (asysta Piotr Parzyszek)
3:0 – 58` Marcin Pietrowski (asysta Tom Hateley)
4:0 – 89` Paweł Tomczyk (asysta Gerad Badia)

Piast: 26. František Plach – 2. Mikkel Kirkeskov, 4. Jakub Czerwiński, 25. Aleksandar Sedlar, 5. Marcin Pietrowski – 20. Martin Konczkowski (76, 33. Tomasz Jodłowiec), 10. Patryk Dziczek, 6. Tom Hateley, 11. Jorge Félix, 17. Joel Valencia (66, 21. Gerard Badía) – 9. Piotr Parzyszek (85, 98. Paweł Tomczyk).
W rezerwie: Jakub Szmatuła, Mateusz Mak, Michal Papadopulos, Uros Korun
Trener: Waldemar Fornalik

Korona: 25. Matthias Hamrol – 3. Joonas Tamm (30, 91. Felicio Brown Forbes), 5. Adnan Kovačević, 33. Iván Márquez, 21. Łukasz Kosakiewicz – 10. Ivan Jukić (76, 19. Ken Kallaste), 13. Oliver Petrak, 6. Ognjen Gnjatić (46, 4. Piotr Malarczyk), 24. Wato Arweladze, 27. Matej Pučko – 89. Elia Soriano.
W rezerwie: Michał Miśkiewicz, Jakub Żubrowski, Oskar Sewerzyński, Oktawian Skrzecz
Trener: Gino Lettieri

żółte kartki: Jodłowiec, Pietrowski – Márquez, Hamrol.

sędziował: Jarosław Przybył – Krzysztof Myrmus, Adam Karaszewicz – Daniel Kruczyński  (Kluczbork).

widzów: 4410.