W sobotę w Lotto ekstraklasie zostanie rozegrana ostatnia kolejka spotkań w rundzie zasadniczej. Wszystkie spotkania rozpoczną się o godzinie 18:00.

Piast podejmować będzie Koronę Kielce. Gliwiczanie są w komfortowej sytuacji,  bo mają już zapewnione trzecie miejsce, a co za tym idzie – cztery mecz u siebie w rundzie finałowej.

Kielczanie na ten moment z dorobkiem 40 punktów zajmują 10 miejsce w tabeli. Matematycznie mają jeszcze szanse na awans do grupy mistrzowskiej, ale zakrawałoby to na cud.  Korona bowiem musieliby wygrać z Piastem 5:0, a w takim samym stosunku 0:5 musiałaby przegrać Pogoń Szczecin w Warszawie z Legią, a Zagłębie Lubin musiałoby wygrać z Wisłą Kraków. Wtedy żółto-krwiści wyprzedziliby  Pogoń lepszym bilansem bramkowym (w bezpośrednich meczach w Szczecinie i w Kielcach było po 1:1). W grupie spadkowej grałyby wtedy Pogoń i Wisła. Takie rzeczy zdarzały się jednak w epoce „Fryzjera”.

Korona to jeden z największych przegranych w kontekście gry o medale, bo kielczanie prawie przez cały sezon utrzymywali się górnej ósemce. Zsunęli się tam niedawno.

– Nie zdobyliśmy tyle punktów, żeby awansować do grupy mistrzowskiej. To jest długi sezon. Wszyscy popełniamy błędy. Mieliśmy szansę wygrać z Lechem – nie dało się. Mogliśmy pokonać Zagłębie Lubin – również się nie udało. Po tych dwóch zwycięstwach mielibyśmy 46 punktów i nikt nie zadawałby pytań o to, dlaczego nie zagramy w pierwszej ósemce – powiedział na przedmeczowej konferencji Gino Lettieri – szkoleniowiec Korony.

Z drugiej strony zdobyte 40 punktów w praktyce gwarantuje pozostanie w Lotto Ekstraklasie. Nad 15. W tabeli Wisłą Płock kielczanie mają aż 13 punktów przewagi, a nad Arką i Górnikiem – 12.  Nie ma takiej możliwości, aby wszystkie te zespoły wygrały swoje mecze, choćby z tego względu, ze będą rywalizować między sobą. Czy drużyna ze stolicy woj. Świętokrzyskiego w tej sytuacji będzie miała o co jeszcze się bić?

– Mamy dwa konkretne zadania na dodatkową rundę. Chcemy zdobyć 49 punktów, tak jak w poprzednich rozgrywkach i przetestować jednego, albo dwóch młodych zawodników, pod kątem gry w ekstraklasie w przyszłym sezonie – mówi Lettieri

Na dodatek goście do Gliwic przyjadą mocno przerzedzeni. Do gry nie są gotowi Marcin Cebula i Ognjen Gnjatić, za kartki pauzował będzie Michael Gardawski, a kontuzji doznał Bartosz Rymaniak. To połowa defensywy kielczan. Mimo to w Gliwicach zaklinają się, ze nie zlekceważą rywala.

– Korona to nieobliczalny zespół, na pewno rywale przyjadą zmobilizowani z zamiarem wygrania u nas, by zrobić wszystko, co możliwe dla wywalczenia awansu. Nam wygrana nie zmieni miejsca w tabeli, jednak trzy zdobyte punkty przed rundą finałową są bardzo ważne, bo postawią nas w jeszcze lepszej pozycji – podkreśla Martin Konczkowski.

Pięć punktów przewagi nad czwartą Cracovią to bardzo dużo jak na tę część sezonu i z uwzględnieniem, że w grupie mistrzowskiej trudniej jest wygrywać mecze. Piast ma więc bardzo duże szanse, aby obronić tę trzecią lokatę.

– Jeśli będziemy nadal dobrze grali, możemy też powalczyć o poprawienie naszego miejsca. Ale ja nie myślę o kolejnych spotkaniach tylko o tym najbliższym – zaznacza Jorge Felix.

Waldemar Fornalik nie ukrywa, że w tych najbliższych spotkaniach szanse dostaną zawodnicy, którzy nie grali ostatnio. Przeciwko Wiśle zagrał np. Tomasz Mokwa.  To też ostatni moment, aby sprawdzić Pawła Tomczyka, ale przede wszystkim dać mu szansę gry przez młodzieżowymi mistrzostwami Europy Napastnik ten bowiem został wypożyczony z Lecha, aby grać, a brakowało go nawet w 18-stce. Kilku zawodników walczy też o przedłużenie kontraktów. Można więc spodziewać się niewymuszonych kontuzjami czy kartkami zmian, ale na pewno trenerzy nie zdecydują się na rewolucję w jedenastce.

Ze względu na to, że wszystkie mecze są rozgrywane o tej samej porze w tych spotkaniach, w których nie ma większej stawki niż trzy punkty, nie będzie  video weryfikacji.  Kwestie sporne w starciu Piasta z Koroną  będzie rozstrzygał Jarosław Przybył z Kluczborka. Na liniach pomagać mu będą Krzysztof Myrmus oraz Adam Karasewicz.

Dla Jarosława Przybyła będzie to trzeci mecz z udziałem drużyny z Okrzei w tym sezonie. Sędzia z Kluczborka prowadził wcześniej wyjazdowe spotkanie Piasta z Wisłą Płock (1-1) oraz domowe starcie z Lechem Poznań (4-0). Można więc powiedzieć, że ma szczęśliwy gwizdek dla niebiesko-czerwonych.

Opracowanie: piast.gliwice.pl