Mecz z Górnikiem Zabrze był już 300-setnym pojedynkiem ligowym w najwyższej klasie rozgrywkowej Piasta Gliwice.

W ciągu tych 9 sezonów  w których niebiesko-czerwoni  grają w najwyższej klasie odnieśli 105 zwycięstw, 78 spotkań zremisowali, a 117 spotkań zakończyło się porażkami.

W obecnym sezonie podopieczni Waldemara Fornalika mocno poprawili te nienajlepsze statystyki. Dla kibiców drużyny z Okrzei jednak najważniejsze jest to, co dzieje się w tym sezonie, a szczególnie cieszą wygrane  z Górnikiem.

– Potrzebowaliśmy bardzo tego zwycięstwa, żeby utrzymać się w górze tabeli. Kontynuujemy to, co gdzieś tam zaczęło się na początku rundy wiosennej, jest dobra forma, jest dynamika w naszych poczynaniach. Mam nadzieję, że ta nasza bardzo dobra passa będzie trwała dalej. Kluczem do wygranej był pierwszy gol strzelony z wolnego przez Mikkela Kirkeskova. To był najważniejszy moment spotkania. Mecz był trudny, bardzo fizyczny, intensywny. Trzeba powiedzieć, że rywal grał dobrze. Przejmowali sporo piłek. My nie jesteśmy tak wysocy, jak oni. To był problem, ale bramka strzelona przez Mikkela kompletnie wszystko zmieniła – tak podsumował ten mecz dla interia.pl Joel Valencia.

Ekwadorczyk w tym sezonie jest bardzo chwalony i niewątpliwie w znaczniej mierze to dzięki jego kreatywności, asystom i bramkom Piast jest tak wysoko w tabeli. Nic więc dziwnego, ze po tych czterech wiosennych zwycięstwach eksperci zaczęli Piasta wskazywać jako drużynę, która może namieszać w walce o tytuł mistrzowski.

– Mówię to cały czas, że trzeba się koncentrować na codziennej pracy i na najbliższym meczu – stwierdza pomocnik.

Valencia nie dotrwał do końca spotkania. W 82 minucie został zmieniony przez Gerarda Badię, a plac gry opuszczał ze obandażowana i usztywniona ręką.

– To nie poważnego. Skakałem do główki z jednym z tych wysokich gości z Górnika i upadłem. Wszystko jednak jest w porządku. Jest trochę bólu i tyle – przekonuje.

Opracowanie: piast.gliwice.pl/interia.pl