Bardzo szybko po porażce z Rekordem  podnieśli się futsaliści Piasta, pokonując na wyjeździe wyżej notowany Clearex Chorzów 3:1.

Wicelider wysoko zawiesił gliwiczanom poprzeczkę. W praktyce losy tego spotkania rozstrzygnęły się w 39 minucie, kiedy to goście zdobyli drugiego gola.

– Clearex to najbardziej walcząca drużyna w tej lidze. Myśmy tego meczu nie przegrali właśnie na poziomie walki. Byliśmy jednak skuteczniejsi – podsumowuje Klaudiusz Hirsch.

Mecz dobrze się ułożył dla przyjezdnych. Już w 35 sekundzie Jose Pepo pokonał Rafała Krzyśkę.

– Myślę, że  bramka ta nie miała większego wpływu, bo chwilę później straciliśmy prowadzenie i mecz zaczął się jakby od początku. W drugiej połowie było wiadomo, że kto pierwszy strzeli, ten będzie czuł się bardziej komfortowo. Cieszę się, że nam się to udało. Dobrze zareagowaliśmy szczególnie po drugim golu. Potrafiliśmy utrzymać piłkę, zapanować nad chaosem jaki na chwilę się wkradł w ten mecz  i potem jeszcze dołożyliśmy trzecią bramkę – zauważa trener Piasta.

W tym roku gliwiczanie pokonali już trzy zespoły, które były od nich wyżej w tabeli. Zdobyte punkty pozwoliły więc nie tylko wbić się do górnej szóstki, ale też odrobić straty do tych ekip.

Michał Widuch w tym meczu tylko raz skapitulował

– Clearex jest zdecydowanie wyżej w tabeli od nas. Po raz kolejny w tym sezonie pokazaliśmy jednak, że jesteśmy drużyną którą jest  w stanie wygrywać z najlepszymi. Gonimy czołówkę, ale przede wszystkim skupiamy się na tym, aby punktować z wyżej notowanymi rywalami, aby w tej górnej szóstce  znaleźć się na koniec rundy zasadniczej – przekonuje szkoleniowiec Piasta.

Były w tym meczu jednak momenty gry szarpanej.

– Tu jest świetne podłoże do gry w piłkę ręczną, ale niestety nawierzchnia na tej hali nie nadaje się do gry w futsal. Zawodnicy Clearexu mają duży potencjał techniczny, a na  tej nawierzchni mają olbrzymi problem pokazać pełnię swoich umiejętności, współczuję im tu grania – ocenia Klaudiusz Hirsch.

Mirosław Miozga – trener Clearexu przyznał po meczu, że jego drużyna przegrała zasłużenie, a jako ojca sukcesu Piasta wskazał na… Michał Widucha

– Zabrakło nam koncentracji przy pierwszej bramce, ale jeszcze  wróciliśmy do tego meczu. Potem stworzyliśmy sobie sporo sytuacji po których  wydawało się, że musi paść gol, ale bramkarz Piasta pokazał klasę. To przeważyło. Mecz był wyrównany, było dużo walki. Niestety podarowaliśmy Piastowi też dwa prezenty, które wykorzystali. W końcówce zaryzykowaliśmy, ale jak gra się w przewadze, to zawsze jest ryzyko, że się nadzieję na kontrę. Gratulacje dla drużyny gości – podsumowuje szkoleniowiec drużyny z Chorzowa.

Źródło: piast.gliwice.pl/futsal
Foto: Irek Dorożański