Gdy w sierpniu Piast wygrywał z Pogonią uznano to za niespodziankę. Czas jednak pokazał, że szczecinianie źle byli przygotowani do sezonu w przeciwieństwie do drużyny z Gliwic.   

W poniedziałek to Portowcy byli na fali, a niebiesko-czerwoni mieli za sobą dwa nieudane mecze. Waldemar Fornalik miał jednak dużo czasu, aby wymyślić plan, który zaskoczyłby trenera Pogoni i wymyślił. Za plecami Papadopulosa ustawił się Tomasz Jodłowiec. Plan wypalił w stu procentach.

– Cieszę się, że wypaliło z Tomkiem. Ostatni raz na tej pozycji grał przeciwko Termalice w poprzednim sezonie. Jest jednak w bardzo dobrej dyspozycji. Plan się sprawdził – mówił po meczu trener Piasta.

Kosta Runjaic zaprzeczył wprawdzie, że było to dla niego zaskoczeniem, ale boisko pokazało co innego. Portowcy nie kryli Jodłowca, nie potrafili też przewidzieć, gdzie on się pojawi na boisku.

– Patrząc na skład trener Pogoni  mógł się domyśleć, że jak jest trzech nominalnie środkowych pomocników, a w  takim razie,  któryś z nich zagra wyżej lub niżej. Kwestia jedynie który. W naszych założeniach przewidywaliśmy, ze ten środek Pogoni jest bardzo mocny. Takie ustawienie miało tez neutralizować  tę formację – zdradza szkoleniowiec Piasta.

Sam Jodłowiec meczu  by nie wygral. Warto zwrócić uwagę na postawę Papadopulosa, który ściągał na siebie uwagę stoperów, a także na Valencię. Ekwadorczyk, choć tym razem zagrał na skrzydle, także mocno męczył obronę Pogoni. Przy bardzo dobrej tym razem postawie obrońców dało to efekt w postaci najwyższego w tym sezonie zwycięstwa.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni. Dopisujemy trzy punkty, a każde zwycięstwo cieszy i buduje atmosferę. Ten mecz pokazał, co to znaczy zdobywanie bramek. Dwa szybko strzelone gole ustawiły przebieg tego spotkania i znacznie łatwiej jest wówczas kontrolować sytuację na boisku. Bramki dodały pewności drużynie –analizuje Fornalik.

Trzeba jednak zaznaczyć, że w zespole gości zabrakło kilku ważnych zawodników, co również zauważył trener Piasta.

– Pogoń wystąpiła bez kilku zawodników podstawowego składu, bo nie zagrali Drygas, Dwali i Niepsuj, a mimo to jakość tego zespołu była bardzo wysoka – stwierdza szkoleniowiec.

Pogoń poważniej tylko raz zagroził gospodarzom. Pod koniec pierwszej połowy Majewski dwukrotnie strzelał na bramkę Piasta, ale bez powodzenia.

– Ważnym momentem była podwójna interwencja Frantiska Placha, który wybronił bardzo groźną sytuację i nie pozwoliło to drużynie przeciwnej zdobyć bramki kontaktowej – przyznaje Fornalik

Pod koniec meczu miała miejsce bardzo rzadko oglądana sytuacja. Bramkarz gości zdecydował się na dalekie wyjście przed pole karne, by zatrzymać pędzącego na jego bramkę Valencię, ale zamiast w piłkę, trafił w jego nogi. Dostął za to czerwoną kartkę. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby trener Pogoni nie wykorzystał liminut zmian. W bramce musiał stanąć zawodnik z pola.

– Pracując w  Amice graliśmy z Auxerre.  Przegrywając 0:3 – Malarz wyleciał z boiska  w podobnej sytuacji. Do bramki wszedł Filip Burchard i zaskoczył wszystkich swoimi interwencjami. Skończyło się 0;4, ale Filip zebrał brawa,  a on sam przepraszał za puszczoną bramkę. W naszej lidze nie przypominam sobie, aby miała miejsce  taka sytuacja – analizuje Waldemar Fornalik.

Gliwiczanie nie po raz pierwszy w tym sezonie pokazali, że wolą grać z zespołami z czołówki tabeli. Wygraną z Pogonią była prawie zwycięstwem doskonałym.

Nie wszystko był „och i ach”, ale wynik mówi sam za siebie – podsumowuje szkoleniowiec Piasta.

Opracowanie: piast.gliwice.pl