Gdy latem do drużyny dołączył Piotr Parzyszek, kibice  byli zachwyceni tym transferem. Urodzony w Toruniu, a wychowany na holenderskich boiskach napastnik miał być tym, który wreszcie zacznie seryjnie strzelać gole.

25-latek zdobywał już bramki w lidze holenderskiej, angielskiej i belgijskiej. Nie były to najwyższe klasy rozgrywkowe, ale biorąc pod uwagę poziom rodzimej Ekstraklasy, to można było sądzić, że i na polskich boiskach będzie mu dobrze szło. Tymczasem, choć dostał sporo tych szans, pierwszy raz na listę strzelców wpisał się dopiero w 13 kolejce w Płocku. Był to jednak jego pierwszy ligowym występ w którym wyszedł od początku.

– W Płocku strzeliłem gola, w piątek się nie udało, ale czuję, że pomogłem drużynie w odniesieniu zwycięstwa. Trzy punkty były najważniejsze, zwłaszcza, że ostatnio pechowo remisowaliśmy w lidze – ocenia  ostatni mecz Parzyszek w rozmowie ze „Sportem”.

– Parzyszek się sprawdził w roli napastnika, bo strzelił gola. Jak na pierwszy mecz od pierwszej minuty zaliczył pozytywny występ – tak natomiast ocenił występ w Płocku swojego podopiecznego Waldemar Fornalik.

Wydawało się, że po dobrym występie w Płocku, trener z marszu da mu szanse występu w Pucharze Polski. Waldemar Fornalik postanowił jednak go przyoszczędzić, a do boju posłał Ayonga, który  do historii tego pucharowego starcia na pewno nie przejdzie.

Niepodziewanie szkoleniowiec Piasta zdecydował się w meczu z Wisłą Kraków posadzić na ławce Papadopulosa, który zrobił dobrą zmianę przeciwko Legii. Miejsce Czecha na szpicy ataku zajął Parzyszek. Tym razem na listę strzelców się nie wpisał, ale miał swój udział przy golu zdobytym przez Patryka Dziczka.

– To było dobre dośrodkowanie Toma. Piłka idealnie spadła mi na głowę, a jeszcze Piotr Parzyszek zrobił miejsce. Mogę się tylko z tego cieszyć, że udało się zdobyć kolejną bramkę w sezonie, jeszcze głową – tak komentował tę sytuacje autor pierwszej bramki.

Patryk Dziczek i Piotr Parzyszek (z prawej)

– Szkoda, że nie strzeliłem gola, ale wiele razy takie mecze przeżywałem, gdy piłka nie chciała wpaść do bramki i albo bronił golkiper, albo myliłem się nieznacznie. Teraz było tak samo, a w drugiej połowie za bardzo chciałem i źle trafiłem w piłkę. Tak się zdarza. Ogólnie dobrze się czułem, zabrakło tylko bramki – tłumaczy Parzyszek.

Waldemar Fornalik ma więc powody do zadowolenia, bo ma większy wybór. Papadopulos  jednak jest w dobrej formie, strzela i asystuje. Nie wiadomo więc czy torunianin będzie w kolejnych meczach pierwszym wyborem szkoleniowca.

– W przeszłości też mnie ściągano do klubów, jako tego pierwszego napastnika, nie zawsze grałem i zrobiłem się niecierpliwy. W Gliwicach jest inaczej, skupiałem się na treningach, bo wszystko dla mnie tutaj było nowe. I chyba dobrze, że tak się stało, bo teraz naprawdę dobrze się czuję i prezentuje. Myślę, że wykonałem kolejny krok we właściwą stronę i oby tak było w kolejnych spotkaniach – mówi „Sportowi” napastnik.

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt. za sportdziennik.pl
Foto: M Willner