Zawodnicy Piasta pozytywnie zaskoczyli nie tylko swoich kibiców, ale także i siebie. Gliwiczanie wygrali trzy mecze z rzędu i nie jest to przypadek.

W każdym z tych spotkań drużyna z Okrzei była po prostu lepsza przynajmniej o jednego gola.

– Dobrze rozpoczęliśmy ligę i ta pewność została jeszcze wzmocniona. W poprzednim sezonie było inaczej, bo traciliśmy sporo punktów. Dobrze też wyglądamy pod względem fizycznym. Nasz trener przygotowania fizycznego, Tomek Stranc daje nam porządny wycisk. Na pewno bardzo ważna jest wiara w siebie. W piłce nożnej to kluczowe. Joel Valencia, Mateusz Mak, czy Jorge Felix grają bardzo pewnie, wierzą w to, co robią.  – zdradza w rozmowie ze sportdziennik.pl Tom Hateley.

Po tym meczu Anglik miał kilka powodów do zadowolenia – strzelił zwycięską bramkę i pokazał, że jest w formie po długiej kontuzji.

– Jestem szczęśliwy, że wychodzę na boisko, że w ogóle gram, bo mam za sobą najdłuższą przerwę w karierze ze względu na kontuzję. Ta pauza trwała ponad trzy miesiące. To było dla mnie irytujące i frustrujące. Za mną długi okres rehabilitacji i oczekiwania na powrót, więc ogromnie się cieszę, że mogłem pomóc drużynie – przekonuje pomocnik Piasta.

Hateley nie ukrywa, że po cichu spodziewał się takiego startu.

– Miałem nadzieję, że tak będzie, bo poprzedni sezon zakończyliśmy w bardzo dobrym stylu (wygrana z Termaliką 4:0 przy. red.). Nie mieliśmy na początku wcale łatwo, bo w premierze ligowej naszym rywalem był beniaminek, czyli Zagłębie Sosnowiec, później zmierzyliśmy się z Pogonią na wyjeździe, a w sobotę z Lubinem, z którym w poprzednich rozgrywkach dwukrotnie zremisowaliśmy – zauważa gracz Piasta.

Bramka dająca trzy punkty w meczu  z Zagłębiem była drugim trafieniem dla Piasta byłego gracza Dundee czy Śląska Wrocław.

– Joel Valencia wykonał kawał dobrej pracy! Krzyczałem mu, aby mi dograł, bo widziałem, że zamierzał strzelać, a ja dobrze byłem ustawiony. Na całe szczęście mnie dojrzał i swoim ładnym podaniem ułatwił mi uderzenie na bramkę. A potem mogliśmy wspólnie się cieszyć z bramki i zwycięstwa.

A my cieszymy się, że Piast jest liderem i może jeszcze tę pozycje umocni , jeśli wygrać w niedzielę z Legią.

– Teraz naszym rywalem będzie Legia Warszawa, ale dla mnie to bez znaczenia, kogo przed tym starciem uważa się za faworyta. Ja o tym nie decyduję. Trzeba dalej ciężko pracować i próbować wygrać kolejne spotkanie. Gramy u siebie i należy to wykorzystać – podkreśla Anglik.

.

Więcej na sportdziennik.pl