Marek Bugański jest jednym z tych zawodników, którzy w przyszłym sezonie również będą bronić barw futsalowej drużyny Piasta.

Bugański, który pochodzi z Rudy Śląskiej do Piasta  trafił rok temu z Pogoni Szczecin. Szybko wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. Szczęśliwie omijały go też kontuzje. Sezon może więc zaliczyć do udanych.

– To był ważny dla mnie sezon. Po czterech latach gry w Szczecinie wróciłem w rodzinne strony. Trafiłem do Piasta z czego się cieszę. Nie wszystko było tak, jakbym sobie to wymarzył, że nawet porażki uczą  Zebrałem kolejne, cenne doświadczenie, które mam nadzieję będzie procentować w przyszłości – mówi Bugański.

Cały zespół miewał gorsze i lepsze momenty. Czym było jednak bliżej końca rozgrywek, to gliwiczanie popełniali mniej błędów. Szczyt formy przyszedł na ostatni mecz w którym Piast pokonał  FC Toruń 3:0.

– Myślę, że to był nasz najlepszy mecz w sezonie.  Graliśmy już o nic, a potrafiliśmy się zmobilizować i wygrać z bardzo dobrą drużyną. Myślę, że tym spotkaniem  udowodniliśmy też, że medal  był w naszym zasięgu i to jest dobry prognostyk na kolejny sezon – zauważa rozgrywający Piasta.

Bugański zagrał w 26 meczach, strzelając 4 bramki, zaliczył też 7 asyst. Jak na zawodnika w dużej mierze odpowiedzialnego za grę w defensywie, wynik wydaje się być całkiem przyzwoity.

– Z moich statystyk nie jestem zadowolony, bo gra w futsal to w głównej mierze strzelanie bramek i z tego zapamiętują nas głównie kibice.  Pomimo wielu okazji strzeliłem tylko 4 gole. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie poprawię ten dorobek – tak ocenia siebie zawodnik.

Gliwiczanie należeli do jednej z najlepiej broniących drużyn, ale zbyt mało goli zdobywali, co było głównym powodem tego, że nie udało się zdobyć medalu.

– Cieszy mało straconych bramek, tym bardziej mnie, bo jestem zawodnikiem, który zawsze miał więcej zadań defensywnych niż ofensywnych. Myślę, że jest to spowodowane dobrą organizacją w grze obronnej, do której przykładaliśmy wiele uwagi na treningach i to procentowało w meczach. Co do gry ofensywnej to na pewno brak chłodnej głowy w podejmowaniu decyzji pod bramką przeciwnika, bo na  ilość wypracowanych sytuacji nie mogliśmy narzekać. Tutaj mamy wiele do poprawy i na pewno ja sam, jak i cała drużyna udowodnimy w przyszłym sezonie, że potrafimy strzelać bramki. Było już parę meczów w tym sezonie, po których można być w tej kwestii optymistami – stwierdza wychowanek Gwiazdy Ruda Śląska.

Źródło: piast.gliwice.pl/futsal