Piast do Pniew pojechał w bardzo okrojonym składzie. Z różnych powodów nie mogło zagrać aż czterech zawodników: Gustavo, Lucas, Mirga i M. Grzywa.

W tej sytuacji trener Klaudiusz Hirsch mógł wystawić tylko dwie czwórki, a w rezerwie pozostał mu jedynie bramkarz.  W tej sytuacji od początku zagrał Adam Jonczyk. Pozyskany ze Słomniczanki Słomniki futsalista zaprezentował się z bardzo dobrej strony, a swój występ podkreślił strzeleniem dwóch bramek, a że jego koledzy dołożyli jeszcze dwie, to Piast odniósł pierwsze w grupie mistrzowskiej zwycięstwo.

– To było spotkanie z gatunku o sześć punktów, grały bowiem ze sobą zespoły, które sąsiadują w tabeli.  W przypadku zwycięstwa i korzystnych wyników na innych boiskach, mieliśmy jeszcze matematyczną szans1)ę włączyć się do gry o medale. Od początku było to więc zacięte i wyrównane spotkanie, choć w  moim odczuciu, to my cały czas prowadziliśmy grę. Myślę, że myśmy bardziej chcieli wygrać, to się udało. Bardzo z tej wygranej cieszyliśmy się po meczu – podsumowuje to spotkanie Jonczyk.

W grze gliwiczan w tym meczu było widać dużo jakości. Wszystkie bramki padły po składnych akcjach.

– To były przemyślane i wyćwiczone akcje. Mieliśmy przez trenera rozpisany sposób na ten mecz i nie ważne, czy prowadziliśmy czy był remis, to graliśmy wedle tych wskazówek  i to poskutkowało. Do tego spotkania przygotowywaliśmy się przez cały tydzień bardzo starannie i jest duża satysfakcja i radość, że udało się wygrać – zaznacza rozgrywający Piasta.

Dla Jonczyka, który ostatnie nie grywał zbyt dużo,  było to 4 i 5 trafienie w barwach Piasta, a przypomnijmy, że do drużyny dołączył w przerwie zimowej.

– Ta runda i cały mój sezon to jest taka sinusoida. Jak gram, to przeplatam niezłe spotkania słabszymi. Ostatnio mniej tych szans dostawałem.  Cieszę się, że udało się zagrać wreszcie cały mecz i pokazać, że  przy absencji kilku zawodników, także można na mnie liczyć – podkreśla 27 latek.

Gole Jonczyka przechyliły szalę na korzyść Piasta, jak padały?

– Pierwsza bramka to świetne podanie Michała Widucha do Krzysia Piskorza, mi pozostało tylko przyłożyć nogę. Drugi gol to ćwiczona akcja , dobra piłka od Sebastiana  Szadurskiego i moja instynktowna reakcja. Cieszę się, ze po przerwie udało mi się wreszcie trafić i to dwa razy – podkreśla wychowanek Gwiazdy Ruda Śląska.

Wygrana w Pniewach może być oznaką rosnącej formy gliwiczan?

– Biorąc pod uwagę to, że przegraliśmy te dwa pierwsze mecze, bardzo ważne dla nas – to wydaje się, że ta forma nie przyszła w odpowiednim momencie. Z drugiej strony zarówno z Gattą jak z Clearexem wydaje mi się, że nie byliśmy drużyną słabszą i  przy odrobinie szczęści, dałoby się ugrać coś więcej, a wtedy walczylibyśmy o inne cele niż piąte miejsce – zauważa Jonczyk.

– Mimo wygranej Piast nie ma już szans na zajęcie miejsca na podium, trzeba więc plan zmodyfikować.

– Wychodzi na to, że w tym sezonie zostaniemy bez medalu, szczególnie po tym weekendzie, który rozwiał nasze nadzieje. Na pewno jednak nie odpuszczamy. Chcemy pokrzyżować jeszcze plany drużynie z Torunia Piąta lokata to też  będzie jakiś progres w stosunku do poprzedniego sezon – mówi na koniec Adam Jonczyk.

Źródło: piast.gliwice.pl/futsal