W trzecim meczu rundy finałowej, futsalowa drużyna Piasta pokonała na wyjeździe Red Dragons Pniewy 4:3.

Bramki dla drużyny z Jasnej strzelali Adam Jonczyk (2), Sebastian Szadurski i Michał Grecz po jednej.

Do Pniew gliwiczanie pojechali bez pauzujących za kartki Brazylijczyków i leczącego od dłuższego czasu urazu – Zbigniewa Mirgi. Niewątpliwie podopieczni Klaudiusza Hirscha mieli też w głowach to, że już dwa razy w tym sezonie przegrali z Red Dragons. To mogło wskazywać, że faworytem tego spotkania będą gospodarze. Tymczasem już w 5 minucie po zagraniu Widucha – Szadurski zdecydował się na indywidualną akcję, która zakończył celnym strzałem i bramką. Goście nie zamierzali na tym poprzestać, poszli za ciosem i w 9 minucie  Grecz podwyższył wynik na 2:0. Po tym drugim trafieniu  trener gospodarzy – Łukasz Frajtag poprosił o czas. To pozwoliło miejscowych uporządkować grę i w  efekcie w 13 min po zagraniu Holego – Błaszyk zmusił Widucha do kapitulacji. Po tym golu Klaudiusz Hirsch zdecydował się przerwać grę. Nie przyniosło to jednak pożądanego efektu. Pniewianie dalej przeważali i w 16 min Piasek uderzeniem z dystansu  doprowadził do wyrównania. Wydawało się, że Smoki  zaczynają przejmować pełną kontrolę nad tym meczem, ale jeszcze przed przerwą goście strzelili trzecią bramkę. Po raz kolejny   Widuch zdecydował się na ofensywne wyjścia z własnego pola karnego, podał  do Piskorza, a ten zagrał do Jonczyka, który strzałem z bliska dopełnił formalności.  Więcej goli w tej pierwszej, emocjonującej połowie kibice już nie zobaczyli.

Po tej ciekawej i emocjonującej połowie można było się spodziewać, że po przerwie, gdy nieco ochłoną głowy zawodników – oba zespoły będą już poświęcać więcej uwagi obronie. Tymczasem już 21 sekund po wznowieniu gry – Kostecki zaskoczył Widucha i na tablicy pojawił się remis 3:3. Taki rezultat nic nie dawał żadnej ze stron. Można się więc było spodziewać, że oba zespoły będą dążyć do zmiany tego wyniku. Wydawało się, że bliżsi osiągnięcia tego celu są gospodarze, bo mieli ku temu okazje. Tymczasem w 32 minucie  ponownie Jonczyk zaskoczył Budycha i Piast objął prowadzenie. Wydawało się, że gospodarze ruszą do huraganowych ataków, ale  skrzydeł nie pozwolili rozwinąć im gliwiczanie. W 35 min jednak Solecki bliski był wyrównania, kiedy trafił w  poprzeczkę.  Ataki pniewian potem przypominały walenie głową w mur. Piast bowiem mądrze się bronił i wyprowadzał kontrataki. W 38 minucie trener „Smoków” zdecydował się na grę z lotnym bramkarzem, jednak gliwiczanie nie tylko skutecznie się bronili, ale byli też bliżsi  podwyższenia wyniku, gdyby Del Pino trafił z połowy boiska do pustej bramki. Wynik tego spotkania już się nie zmienił i Piast zasłużenie zainkasował trzy punkty.

Dzięki wygranej niebiesko-czerwoni zrobili duży krok, by sezon ten zakończyć co najmniej na piątym miejscu. Niestety na medal szans już nie mają, bo niespodziewanie FC Toruń pokonał na wyjeździe Gattę Zduńska Wola i w konsekwencji drużyna z grodu Kopernika ma już 7 punktów przewagi nad  naszym zespołem, a do zdobycia jest tylko sześć oczek. Mają jednak jeszcze   szansę nasi futsaliści wskoczyć na czwartą lokatę, ale muszą zdobyć w dwóch ostatnich meczach komplet punktów.

Pniewy – 13.05.2018, g. 15:30
Red Dragons Pniewy – Piast Gliwice 3:4 (2:3)
Bramki:
0:1- Sebastian Szadurski 4:40`
0-2  Michał Grecz 8:22`
1:2 – Piotr Błaszyk 12:21`
2:2 – Szymon Piasek 15:34`
2:3 – Adam Jonczyk 17:29`
3:3 – Mateusz Kostecki 20:21`
3:4 – Adam Jonczyk 31:59`

Piast Gliwice: Michał Widuch (23), Paweł Grzywa (1), Adam Jonczyk (11), Przemysław Dewucki (13), Michał Grecz (20), Marcin Czech (22),  Ivan Lopez Del Pino (24), Marek Bugański (88), Krzysztof Piskorz (93), Sebastian Szadurski (98)

Red Dragons Pniewy: Jakub Budych (22) – Szymon Piasek (2), Mateusz Kostecki (8), Łukasz Frajtag (10), Dominik Solecki (12), Patryk Hoły (13), Oskar Stankowiak (16), Gracjan Miałkas (17),  Piotr Błaszyk (23), Rafał Roj (64), Roman Vakhula (88).

źródło: piast.gliwice.pl/futsal