Piast  nie dał rady wywieźć z Wrocławia choćby punktu, ulegając Śląskowi 1:3, co przy wygranej Termaliki zepchnęło gliwiczan na przedostatnie miejsce w tabeli.

Drużyna Piasta jechała do Wrocławia ze świadomością, ze porażka może  zepchnąć ich w strefę spadkową. Aby tak się nie stało, Waldemar Fornalik spróbował wreszcie ofensywnej taktyki. Od początku zagrał m.in. Papadopulos, a wspomagał go Szczepaniak. Już pierwsze minuty pokazały, że będzie to otwarte spotkanie.   Najpierw Celeban po rogu postraszył Szmatułę, a zaraz potem Sedlar przewrotką uderzył z 16 metra, jednak piłka przeszła nad poprzeczką. W 20 min Piast przeprowadził filmową wręcz akcję, po której Papadopulos trafił w poprzeczkę. 7 minut później strzał Szczepaniak głową obronił Słowik. Gdy wydawało się, że to Piast obejmie prowadzenie, gola zdobyli gospodarze. W 30 min Cholewiak zgrał piłkę do Picha, który znalazł się w sytuacji sam na sam i chytrym strzałem w długi róg otworzył wynik tego spotkania. Gliwiczanie rzucili się do ataku i nadziali się na kontrę. W 42 min Vacek zagrał do  Łuczaka, ten świetnie wypatrzył Robaka, który pokazał jak powinno się takie sytuacje zamieniać na bramkę. Jeszcze przed przerwą Sedlar uderzył z dystansu, trafiając w poprzeczkę. Szczęście ewidentnie nie sprzyjało w tym meczu zawodnikom Piasta, ale jest takie powiedzenie że szczęściu trzeba pomóc.

Po zmianie stron wrocławianie nastawili się już na obronę wyniku i grę z kontry, co na początku tej połowy „uspokoiło” emocje. Szybko też Waldemar Fornalik zdecydował się wprowadzić do gry Mateusza Maka, co było dobrą decyzją. Leczący praktycznie cały sezon kontuzję pomocnik wprowadził  sporo ożywienia do gry gliwiczan. W 67 min właśnie Mak zagrał do Zivca, który zdobył kontaktowego gola. Trzy minuty później Słoweniec przeprowadził swoją firmową akcję, zakończoną minimalnie niecelnym strzałem. Gliwiczanie robili co mogli, by doprowadzić do remisu, ale w 86 min nadziali się na kolejną kontrę. Piech kapitalnym prostopadłym podaniem minął obronę Piasta a Robert Pich nie pomylił się będąc  sam na sam ze Szmatułą. To przesądziło o wygranej Śląska, choć jeszcze w 90 min Pietrowski trafił w słupek.

Porażka ta jeszcze nie skreśla Piasta z listy drużyn, które w przyszłym sezonie będą występować w Ekstraklasie, ale stawia podopiecznych Waldemara Fornalika w bardzo trudnej sytuacji. Gliwiczanie muszą wygrać z Termaliką,  aby pozostać w gronie najlepszych drużyn w kraju, a nie będzie to łatwe, bo niecieczanie tez ostatnio dobrze się spisują.

12 maja 2018, 15:30 – Wrocław (Stadion Miejski)
Śląsk Wrocław 3-1 Piast Gliwice
Bramki:
Róbert Pich 30, 86, Marcin Robak 42 – Saša Živec 66

Śląsk: 27. Jakub Słowik – 30. Kamil Dankowski, 3. Piotr Celeban, 32. Igors Tarasovs, 11. Mateusz Cholewiak – 7. Jakub Kosecki (29, 26. Daniel Łuczak), 31. Maciej Pałaszewski (64, 8. Dragoljub Srnić), 21. Tim Rieder, 10. Kamil Vacek, 16. Róbert Pich – 9. Marcin Robak (73, 29. Arkadiusz Piech).

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 20. Martin Konczkowski, 4. Jakub Czerwiński, 25. Aleksandar Sedlar, 2. Mikkel Kirkeskov (75, 14. Konstantin Vassiljev) – 21. Gerard Badía (53, 19. Mateusz Mak), 5. Marcin Pietrowski, 82. Martin Bukata (85, 10. Karol Angielski), 44. Mateusz Szczepaniak, 12. Saša Živec – 27. Michal Papadopulos.

żółta kartka: Kirkeskov.

sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).

widzów: 8533.