Od falstartu gliwiczanie rozpoczęli rundę finałową. W pierwszy meczu tej decydującej o utrzymaniu w Ekstraklasie  fazie Piast przegrał z Cracovią 1:2.

Rozczarowania takim wynikiem nie krył Michal Papadopulos

– To był mecz przynajmniej  do zremisowania. Jestem bardzo zły, że przegraliśmy. W rundzie finałowej bardzo ważny jest ten pierwszy krok, a my nie zrobiliśmy dobrego wejścia do tej fazy rozgrywek – ocenia napastnik.

– Pierwsi straciliśmy bramkę, a nie powinno się to stać. Walczymy o utrzymanie, powinniśmy być bardziej agresywni w obronie.  Z drugiej strony jak mamy sytuacje, to musimy je wykorzystywać. Został jeszcze sześć spotkań do końca i musimy zapier… – wtóruje koledze Gerard Badia.

Gliwiczanie zdawali sobie sprawę, że jeśli nie wygrają to już po tej kolejce mogą znaleźć się w strefie spadkowej, która będzie bardzo trudno opuścić.

– Walczyliśmy, ale w tym meczu nie zdobyliśmy ani jednego punktu i nie zyskaliśmy nic w tabeli. W każdym meczu chcemy wygrywać. W Krakowie było trudno, ale bardzo chcieliśmy zwyciężyć – kręci głową Papadopulos.

– Gdy strzeliliśmy bramkę na 1:1 to myślałem, ze przejmujemy kontrolę i wygramy ten mecz, ale dwie minuty później po  błędzie znów tracimy gola. To nie powinno nam się zdarzać podkreśla Badia.

Gdy nie wygrywa się trzech spotkań z rzędu w końcowe fazie sezonu, to siłą rzeczy pojawiają się głosy, że spadek zaczyna być realny.

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu, gol24.p