Sobotnie starcie Piasta z Clearexem zakończyło się wygraną chorzowian 4:1.

Można uznać to za małą niespodziankę, bo Piast w poprzednich spotkaniach prezentował się bardzo dobrze, pokonując m.in wyżej notowaną Gattę Zduńska Wola.

– To nie był dobry mecz w naszym wykonaniu, przede wszystkim jeśli chodzi o grę do przodu – przyznaje Klaudiusz Hirsch. – Bardzo mało kreowaliśmy sytuacji, niewiele też było decyzji o strzałach na bramkę. Nie byliśmy sobą, nie potrafiliśmy narzucić drużynie Clearexu swojego stylu. To jest główny powód porażki – analizuje szkoleniowiec Piasta.

Od początku tego spotkania goście atakowali zawodników gospodarzy już na ich połowie, często grając na granicy faulu, co skutecznie wybijało z rytmu gliwiczan. Chorzowianie szybko bowiem złapali pięć przewinień.  Okazało się to jednak skuteczne, bo przyniosło im to dwa gole w pierwszej połowie, a nie stracili żadnego.

–  Daliśmy po prostu narzucić sobie  warunki, jakie podyktował Clearex.  Nam natomiast nie udało się zniwelować ich atutów – podkreśla Klaudiusz Hirsch.

0:2 jeszcze nie przekreślało szans gliwiczan na korzystny wynik. Szybko jednak, bo już w 23 minucie goście podwyższyli na 3:0, a potem jeszcze dołożyli czwartą bramkę. Dopiero wtedy gliwiczanie zaczęli atakować z większym animuszem i strzelili gola za sprawą Dewuckiego, który dobił strzał Bugańskiego. Potem jeszcze Grecz miał świetną okazję, aby zdobyć bramkę, ale jej nie wykorzystał.

– Ta druga połowa na pewno była lepsza w naszym wykonaniu. Traciliśmy jednak w  podobny sposób bramki. Trzeba wyciągnąć wnioski i szybko zapomnieć o tym meczu. To nie jest koniec świata. Za tydzień gramy kolejny mecz,  a będzie ich jeszcze sporo – zaznacza trener drużyny  z Jasnej.

Dla chorzowian był to mecz ostatniej szansy, by móc na koniec rundy zasadniczej zająć czwarte miejsce, a może i nawet powalczyć jeszcze o trzecią lokatę.

– Clearex był bardzo zdeterminowany. Przegrywając mogli tracić do nas wkrótce 9 punktów, bo pamiętajmy, że my możemy sobie dopisać trzy za walkower ze Słomnikami. Widać było, że bardzo chcieli wygrać, nam tej determinacji chyba trochę zabrakło. Dziękuję jednak zawodnikom za walkę i grę do końca. Też sporo zdrowia i sił zostawili na boisku – podsumowuje Klaudiusz Hirsch.