Ani jednej bramki nie zobaczyli kibice, którzy mimo zimna zdecydowali się przyjść na stadion przy ul Okrzei, by zobaczyć w akcji drużyny Piasta i Lecha Poznań.  

Z przebiegu meczu lepsze wrażenie sprawiali poznaniacy, ale gliwiczanie zagrali dobrze w obronie i też dopisało im szczęście. Po raz kolejny świetne zawody rozegrał Jakub Szmatuła, który wrócił do bramki.

Zawodnicy Piasta  przed tym meczem zapowiadali, że interesuje ich tylko zwycięstwo, ale też zdawali sobie sprawę, ze grają z Lechem, który choć na wyjazdach spisuje się słabiej niż u siebie, to jednak jest drużyn ą groźną, potrafiąca wygrać z każdym. Pewnie dlatego też  od początku gospodarze więcej uwagi poświęcali obronie niż grze do przodu.  Tymczasem już  w 5 minucie na bramkę pilnowana przez Jakuba Szmatułę uderzał Jevtić, ale obronił to golkiper Piasta.  Dopiero w  19 minucie gospodarze poważniej zagrozili bramce Lecha. Wtedy to z rzutu wolnego uderzał Vranjes. Pewnie jednak strzał ten wybronił Jasmin Burić. Chwilę sędzia podyktował rzut karny dla Lecha, ale po weryfikacji zmienił swoją decyzję. Zezłoszczony tą sytuacją Gajos uderzył z dystansu, ale piłka przeszła obok spojenia słupka z poprzeczką. W 37 ponownie  przed szansą otwarcia wyniku stanął Jevtić, ale i tym razem pewnie interweniował. Pod koniec pierwszej połowy gliwiczanie troszkę śmielej zaatakowali bramkę gości, ale bez powodzenia. Za Lech miał wyborną okazję by zdobyć gola, kiedy to piłka po strzale Makuszewkiego zatrzymała się na poprzeczce.

W 46 minucie, po ponad czterech miesiącach przerwy na murawie zameldował się Gerard Badia. Kibice bardzo gorąco go przywitali. Od początku tej drugiej odsłony nieustannie atakował Lech, ale goście choć przeważali, to nie potrafili sobie stworzyć stuprocentowej okazji. Sfrustrowani brakiem efektu w postaci gola poznaniacy uciekali się nawet do prób symulacji faulów w polu karnym, ale sędzia nie dał się na to nabrać. Sytuacja ta tak rozzłościła Nenada Bjelica – trenera gości, że Bartosz Frankowski  odesła go na trybuny za komentowanie jego decyzji. Czas płynął, a żadna ze stron nie potrafiła sobie wypracować dogodnej choćby sytuacji. Szkoleniowiec Lecha próbował zmienić losy tego spotkania wymieniając zawodników. Podobnie uczynił Waldemar Fornalik. Na murawie zameldowali się najpierw Angielski, a potem Valencia.   Dalej jednak gliwiczanie bardziej koncentrowali się na grze obronnej, a Lechici nie potrafili znaleźć na to recepty. Już w doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu Majewskiego – Rakels trafił w poprzeczkę. Szczęście więc jeszcze raz uśmiechnęło się do drużyny z Okrzei. Ostatecznie spotkanie to zakończyło się bezbramkowym remisem z którego bardziej cieszyli się gospodarze.

Punkt wywalczony w meczu z Lechem to bardziej zdobycz niż strata dwóch oczek, ale nie zmieniło to sytuacji gliwiczan w tabeli. Przynajmniej do następnej kolejki Piast z dorobkiem 18 punktów, pozostanie na 15 miejscu w tabeli.

Gliwice, ul Okrzei 03.12.2017, godz. 15:30
Piast Gliwice – Lech Poznań 0:0

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 20. Martin Konczkowski, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 5. Marcin Pietrowski – 19. Mateusz Mak (84, 17. Joel Valencia), 16. Patryk Dziczek, 23. Stojan Vranješ (46, 21. Gerard Badía), 14. Konstantin Vassiljev, 82. Martin Bukata – 27. Michal Papadopulos (68, 10. Karol Angielski).

Lech: 1. Jasmin Burić – 2. Robert Gumny, 26. Rafał Janicki, 66. Emir Dilaver, 22. Wołodymyr Kostewycz – 17. Maciej Makuszewski, 7. Maciej Gajos, 6. Łukasz Trałka, 10. Darko Jevtić (86, 86. Radosław Majewski), 23. Nicklas Bärkroth (71, 29. Kamil Jóźwiak) – 32. Christian Gytkjær (71, 92. Deniss Rakels).
żółte kartki: Bukata, Korun – Dilaver.
sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
widzów: 4560.