W tym roku aura nie okazała się tak, łaskawa dla piłkarzy jak w poprzednich latach o tej porze i już na początku grudnia sypnęło śniegiem, a temperatura spadła nawet poniżej zera.

Prawie że z dnia na dzień pogorszyły się warunki przede wszystkim do trenowania. W Gliwicach bowiem nie ma ani jednej podgrzewanej murawy na której mogliby przygotowywać się zawodnicy Piasta do swojego meczu. Drużyna od dłuższego już czasu korzysta ze sztucznego boiska w Knurowie.

– Warunki do treningów są fatalne – przyznaje Waldemar Fornalik – Śnieg i błoto spowodowały, że musimy przygotowywać się na sztucznym boisku. Nie jest to komfortowa sytuacja dla zawodników, bo to inne rodzaje obciążeń. Inaczej pracuje również układ mięśniowy. Nie ma co się jednak rozczulać, bo takie są warunki i musimy się do tego dostosować – ocenia sytuację trener Piasta.

Już w poprzedniej kolejce w starciu z Pogonią aura  pokrzyżowała plany i przedmeczowe założenia, co przełożyło się na grę i wynik.

– Tak, było to widać w Szczecinie. Trudno było mówić o realizacji założeń taktycznych i konstruowaniu akcji. Chcieliśmy grać w piłkę, a to było wręcz niemożliwe. Stać nas było jednak, żeby się lepiej zaprezentować – zaznacza trener Piasta.

Mimo kiepskich warunkach pogodowych, murawa stadionu przy Okrzei powinna wyglądać lepiej niż ta w Szczecinie. W Gliwicach  jest nowocześniejszy system odprowadzania wody, a płyta podgrzewana jest już od dłuższego czasu.  Nie mniej jednak może się zawodnikom ciężej po niej biegać.

– Nie mamy na to wpływu i musimy być na to przygotowani. W takich meczach nie wystarczy tylko grać, ale trzeba również pokazać charakter. Być może prostsze środki będą bardziej pożyteczne od konstruowania akcji i realizowania schematów – zastanawia się Waldemar Fornalik.

W poprzednim meczu rozegranym latem przy bardzo dobrych warunkach, Lech pokonał Piast 5:1. Wtedy jednak drużynę prowadził jeszcze Dariusz Wdowczyk. Obecny szkoleniowiec nie chce przypominać zawodnikom tamtego meczu, ale przyznaje, że on oraz jego asystenci  przeanalizują to, co wydarzyło się w Poznaniu.
– Razem ze sztabem szkoleniowym analizujemy i próbujemy wyciągnąć wnioski z tamtego meczu, natomiast nie będziemy do tego wracać z drużyną. Koncentrujemy się na naszych ostatnich spotkaniach i na tym, jak chcemy zagrać w najbliższym pojedynku- zaznacza szkoleniowiec.

Sytuacja kadrowa na koniec roku zdecydowanie się poprawiła. Jedynym zawodnikiem, który na pewno przeciwko Lechowi nie zagra jest Aleksandar Sedlar.

– Pozostali piłkarze są do mojej dyspozycji. Wiadomo, że o tej porze roku zdarzają się drobne przeziębienia, ale myślę, że na niedzielę wszyscy będą gotowi – obiecuje Fornalik.

Opracowanie: piast.gliwice.pl/piast-gliwice.eu