Klub z Okrzei nie będzie odwoływał się od kary nałożonej na Jakuba Szmatułę przez Komisje Ligi za czerwoną kartkę, którą zobaczył w meczu z Górnikiem – dowiedział się piast.gliwice.pl.

Takie odwołanie po prostu nie ma sensu, bo przepisy mówią, że za naruszenie nietykalności cielesnej sędziego zawodnik musi być odsunięty od czterech do ośmiu spotkań. Sam Szmatuła przyznał, że sędziego dotknął, choć nie było zagrażało to jego zdrowiu.

– Muszę podkreślić: na pewno nie naruszyłem cielesności sędziego. Złapałem go jedynie za ramię żeby się do mnie odwrócił. Żeby mnie nie lekceważył, bo przecież jako kapitan mogłem mieć coś do powiedzenia. Tymczasem arbiter odwrócił się do mnie plecami i zaczął mnie ignorować. Na moim miejscu niejeden by nie wytrzymał… Ale powtarzam: nie było żadnego popchnięcia, odepchnięcia, uderzenia albo kopnięcia – tłumaczy  w rozmowie z katowice.wyborcza.pl  Szmatuła

Nr 1 gliwickiej bramki został więc przez KL ukarany w najmniejszym z możliwych wymiarów. Nie nałożono na niego bowiem też grzywny, którą musiałby zapłacić sam.

Wiadomo już, że między słupkami stanie  Rusov – Mamy jednego doświadczonego bramkarza (Dobrivoj Rusov), a potem jest młodzież. Nie chcę wywoływać wilka z lasu, ale próbujemy się rozglądać, czy nie ma jakiegoś zawodnika na rynku, aby się zabezpieczyć na jakąś ewentualność – tak skomentował to Waldemar Fornalik.

– Zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka teraz na mnie ciąży, tym bardziej w naszej sytuacji w tabeli. Mam nadzieję, że będę zdrowy, bo odkąd jestem w Polsce prześladuje mnie pech. Ale po to codziennie trenuję, żeby dać radę – powiedział słowacki bramkarz.

Opracowanie: piast.gliwice.pl