Kibice z dużej piłki z przymrużeniem oka traktują futsal, tymczasem w minionej kolejce miały miejsce wydarzenia, które na boisku trawiastym nigdy miejsca mieć raczej nie będą, a były bardzo atrakcyjne i emocjonujące dla fanów tej odmiany futbolu.

Zaczęło się w Bielsku Białej, gdzie Rekord – ustanowił nowy rekord Futsal Ekstraklasy pokonując Pogoń Szczecin 13:1.

Bardzo ciekawie było również w Gliwicach, a to głównie za sprawą bramkarza z Białegostoku. Norbert Jędruczek przez większość tego meczu wcielał się w rolę skrzydłowego i obok  Marcina Firańczyka był tym zawodnikiem, który oddał najwięcej strzałów na bramkę pilnowaną przez Aleksandra Waszki. Golkiper Piasta wybronił  jednak wybronił wszystkie uderzenia, które szły w światło pilnowanej przez niego bramki, choć  trzykrotnie  sukurs przyszła mu poprzeczka.

– Mało wiedzieliśmy o drużynie z Białegostoku. Na boisku okazało się, że to bardzo wymagający rywal. Dobrze grali z kontry. Ich bramkarz też grał super nogami – tak ocenił to spotkanie Waszka.

Jędruczek w poprzednim sezonie, występując jeszcze  w pierwszej lidze strzelił aż osiem goli. To nawet w futsalu jest rzadko spotykane. Jego wyjścia i gra jako lotny bramkarz nie była więc tylko wymysłem chwili trenera ze stolicy Podlasia.

– Gdybyśmy strzelili bramkę, to myślę, że różnie jeszcze mogło być. Niestety, jednak nic nie chciało wpaść. Jesteśmy beniaminkiem, uczymy się dopiero futsalu. Piast wygrał, trudno – trochę też zabrakło nam szczęścia – podsumowuje Jędruczek.

Kolejnym wydarzeniem, które przejdzie do historii nie tylko tej kolejki, ale być może całego sezonu jest wyczyn Macieja Osłowskiego. Futsalista z AZS UG Futsal Gdańsk strzelił aż sześć goli w meczu z Solnym Miastem Wieliczka.

Osłowski po tym wyczynie został liderem rywalizacji na króla strzelców, choć były to jego pierwsze bramki w tym sezonie  – Już po czwartej bramce pomyślałem: „Matko Boska – co się dzieje?!” – zdradza Maciek. –  Oczywiście fajnie jest zdobyć sześć bramek, to coś innego, niż zwykle. Ale najważniejsze, że zrealizowaliśmy cel w Wieliczce, czyli wygraliśmy – dodaje w rozmowie z futsalekstraklasa.pl – gdańszczanin.

Emocje godne mistrzów najlepszych reżyserów thrillerów przeżyli kibice, którzy zdecydowali się oglądać starcie Clearexu Chorzów z Lex Kancelaria Słomniki. Chorzowianie po 25 minutach gry prowadzili 4:0, by w ciągu niespełna 240 sekund stracić cztery bramki. Honor gospodarzy uratował Tomasz Golly, który na 2 minuty zdobył dla chorzowian zwycięskiego gola.

Podsumowując – takie emocje, niespodziewane zwroty akcji, bramki strzelane hurtowe i niekonwencjonalne zagrania, to jest to, co może i powinno przyciągnąć więcej kibiców na trybuny, gdy gra popularna „halówka”.

Piast Gliwice – Futsal