Wściekłość w obozie gospodarzy, umiarkowana radość i optymizm w drużynie gości. Takie nastroje panowały po końcowym gwizdku sędziego po meczu Piast – Lechia pod szatniami obu zespołów.

Gliwiczanie nie wykorzystali aż dwóch poważnych atutów: własnego boiska i faktu, że przez 50 minut grali z przewaga jednego zawodnika. Najwięcej pretensji po tym meczu należy chyba mieć do pomocników. Coś takiego jak środek boiska iskrzydał w tym spotkaniu nie funkcjonowały.

Gdańszczanie wykazali się większą dojrzałością piłkarską i większym boiskowym cwaniactwem, a różnicę zrobił  sprowadzony z rezerw Benfiki – Romario Balde

 

Pod szatniami:

Michał Papadopulos (Piast):
Mieliśmy przewagę jednego zawodnika w polu, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Było wiele takich samych dośrodkowań w pole karne, z których nic nie wynikało. Nie mieliśmy wielu okazji do zdobycia bramki. To czego zabrakło nam w meczu z Lechią, to ostatnie podanie otwierające drogę do bramki. Co można po taki meczu powiedzieć? Przegraliśmy mecz, którego nie mieliśmy prawa przegrać.

Sasa Zivec (Piast):
Sami jesteśmy sobie winni, że tak to się skończyło. Zawaliliśmy sprawę, pomogliśmy Lechii strzelić zwycięskiego gola. Zagraliśmy w drugiej połowie tak głupio, że aż szkoda słów. Zrobili nam pięć kontr, grając w osłabieniu! W taki sposób nie będziemy punktowali.
Po prostu to brak dyscypliny nas wszystkich. Każdy musi się zastanowić nad tym, co zrobił, a czego nie zrobił. Oddawaliśmy piłkę za szybko; zamiast ją przytrzymać, pograć nią, dawaliśmy okazje rywalowi do kontr.
Teoretycznie było wszystko: akcje skrzydłami, dośrodkowania, były okazje strzeleckie. Nic to jednak nie dało, bo drugi gol dla nas nie padł. Chyba za bardzo chcieliśmy. Każdy chciał od razu coś zrobić, zakończyć to skutecznie, a trzeba było grać trochę mądrzej.

Rafał Wolski (Lechia).
Mecz z Piastem był dla nas trudny. Z początku wszystko mieliśmy poukładane – grę i wynik, ale potem pewne rzeczy wymknęły nam się spod kontroli. Piast wyrównał, potem przydarzyła się czerwona kartka Simeona Sławczewa, ale zachowaliśmy spokój. Na drugą połowę wyszliśmy z założeniem, by nie stracić bramki i poszukać swoich szans w kontrach. Po jednej z takich akcji w końcówce Romario Balde strzelił zwycięskiego gola i zgarnęliśmy trzy niezwykle ważne punkty

Mato Milos (Lechia)
To był dla nas trudny mecz, szczególnie, że większość czasu musieliśmy grać w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Simeona Sławczewa. Pokazaliśmy charakter i zdołaliśmy strzelić zwycięską bramkę w końcówce spotkania. A co do mojego występu, to myślę, że mam prawo być zadowolonym. Debiut cieszy tym bardziej, że jest zwycięski.

Cyt za: interia.pl/katowickisport.pl/lechia.pl