Jagoda Zagala to najbardziej  rozpoznawalna szpadzistka z Gliwic. Zawodniczka Piasta ma na swoim koncie medale mistrzostwo Polski, Europy i Świata.  Prawie wszystkie te trofea zdobywała będąc jeszcze kadetką, a potem juniorką. Od roku jest już seniorką.   

Na początku tego sezonu zaczęłam współpracować z fechtmistrzem Markiem Julczewskim, kończąc wspaniałą przygodę z Piotrem Tomalą. Był to rok w którym poznawaliśmy się nawzajem, podejście trenera do zawodników do szermierki. W każdych kolejnych zawodach próbowałam wdrażać, to co się nauczyłam. Może dlatego tych oczekiwanych wyników długo nie było. Rzutem na taśmę pod koniec sezonu udało mi się zdobyć wicemistrzostwo Polski, dlatego jestem bardzo pozytywnie nastawiona do dalszej pracy – mówi w rozmowie z piast.gliwice.pl Jagoda  Zagała.

W juniorach Zagała zdobyła prawie wszystko, co było możliwe. Były „pudła” na mistrzostwach Europy i Świata, trofea indywidualne i drużynowe. Przeskok z wieku juniorskiego do seniorskiego okazał się jednak trudniejszy niż sądziła zawodniczka.

– Nie spodziewałam się, że będzie aż tak ciężko się przestawić z  juniora do seniora. Wydawało mi się, że przejdzie to dość gładko, bo zarówno w młodzieżowcach jak i juniorach wyniki były powtarzalne. Wcześniej jakoś też radziłam na Pucharze Polski w Seniorach, regularnie był ósemki. Po przejściu do seniora jednak zmieniły się priorytety.  Trzeba było poznać rywalki zarówno z Polski, jak i zagranicy – przyznaje szpadzistka.

Jak się okazuje różnica jest nie tylko w walkach, ale też całe przygotowanie wygląda inaczej.

–  Treningi bardzo się różnią. W młodzieżowych kategoriach było jeszcze dużo zabawy, a  w seniorach już nie ma na to miejsca.  Trening na hali, siłownia, to podstawa.  Trzeba też bardzo mocno pracować nad swoją psychiką, która jest bardzo ważna w szermierce. Ten miniony sezon to był taki okres, kiedy z Jagódki przemieniłam się kobietę uprawiającą szermierkę – zdradza Zagała.

Jagoda jest wychowanka Piotra Tomali. Od ponad roku trenuje jednak już pod okiem fechmistrza – Marka Julczewskiego.

–  Zarówno pan Piotr jak i pan Marek mają ogromną wiedzę,  ale też trochę inne podejście do szermierki. Jak trener, każdy ma swój warsztat. Tego nie da się tak po prostu tak porównać. Pan Marek zaproponował mi trochę inne rozwiązania  i wydaje mi się, że odnalazł   we mnie, to co najlepsze i będzie to teraz z tendencją zwyżkową – zaznacza szermierka.

Jagoda uczęszcza również na zajęcia mentalne prowadzone przez Darka Zielińskiego, które bardzo sobie chwalą zawodnicy.

– Ja też jestem zwolenniczką tego typu treningów. Mój brat bardzo mocno siedzi w tej tematyce. Od początku sezonu miałam przyjemność z panem Darkiem pracować. Teraz już wiem, że samo przygotowanie fizycznie nie wystarczy, ale bardzo ważne jest przygotowanie mentalne. Zawodniczki z  krajowej czołówki są wyszkolone na podobnym  poziomie, więc o wyniku często decyduje głowa – przekonuje Zagała.

Ciężkie treningi z Markiem Julczewskim i zajęcia mentalne z Darkiem Zielińskim przyniosły efekt w postaci wicemistrzostwa Polski seniorów. Szpadzistka Piasta wywalczył srebro na samym finiszu sezonu, a zawody te będzie bardzo długo pamiętać.

– To były ostatnie zawody w sezonie. Zaczynały się około 14. Ja wstałem jednak rano, około 8. i wtedy i poczułam, że to jest dzień , kiedy dam z siebie wszystko, kiedy chce zdobyć medal. W eliminacjach wygrałam wszystkie walki . największa frajda zaczęła się w walce o czwórkę, gdzie trafiłem na nr 1 polskiej szpady – Renatę Knapik. To było szaleństwo. Miałem taktykę ustaloną pod tę zawodniczkę. Pierwsza tercja była wyrównana, był cios za cios. Druga była pasywna, mało było trafień trzecia także remisem. W dogrywce Renata miała minutę i wystarczyło, że nie da się trafić, aby wygrać.  Ja miałem  w głowie, aby zadać to jedno trafienie. Tymczasem Renata mnie trafiła, ale było jeszcze trochę czasu, wyrównałam – zostało 14 sekund do końca, zaryzykowała i znów dostałam cios. Zostało 4 sekundy. Na komendę gotowi naprzód ruszyła i  nawet nie wiem jak trafiłem. Do końca walki zostało 1,54 sec. Pan Darek krzyknął Jagoda rób swoje i na szczęście udało mi się zadac cios i wygrać jednym punktem. Rozpłakałam się, bo nie mogłam uwierzyć, ze wygrałam po takiej walce, ale była jeszcze kolejna walka, którą też wygrałam. W finale się nie udało pokonać  Zamachowskiej, ale do domu wracałam ze srebrnym medalem i bardzo szczęśliwa – opisuje ten dramatyczny turniej Jagoda Zagala.

W każdej dyscyplinie nadchodzi taki czas, gdy wielcy mistrzowie zaczynają ustępować młodszym. Czy w żeńskiej, polskiej szpadzie zachodzi taka zmiana?

– Myślę, że depczemy już  „starszym” zawodniczkom po piętach. Trzymamy się razem: Basia Rutz, Ola Zamachowska, Martyna Swatowska i ja czasem na zawodach mówimy sobie – No to lejemy starsze i lejemy – śmieje się Jagoda.

W sporcie oprócz umiejętności czy treningu, do osiągania sukcesów potrzebna jest jeszcze motywacja. Czy po tych wszystkich sukcesach w kategoriach młodzieżowych Zagała ma jeszcze o co walczyć?

– Jeśli są wyniki, jeśli widać, że praca, którą wykonuje daje konkretny efekt, to jest też motywacja do jeszcze cięższej pracy. Mi jej nie brakuje. Jeszcze mam przed sobą wiele do zdobycia – zaznacza gliwiczanka.

Powoli zbliża się nowy sezon, czy szpadzistka Piasta wyznaczyła już sobie cele na kolejny, szermierczy rok?

– Na razie mam po prostu pozytywne nastawienie, a myślę, że na początku sezonu wspólnie z trenerem usiądziemy i   ustalimy sobie cele  – stwierdza na koniec podopieczna Marka Julczewskiego.

Źródło: piast.gliwice.pl