Nie było niespodzianki w Warszawie, Piast nie zdołał wywalczyć choćby jednego punktu, przegrywając z Legią 1:3.  Honorowego gola dla niebiesko-czerwonych zdobył Michał Papadopulos. 

Gliwiczanie  jechali do Warszawy z założeniem, że nie będzie murował bramki, a wręcz przeciwnie. Gliwiczanie mieli w planach grać do przodu, próbować stwarzać sobie sytuacje, co miało być kluczem do dobrego wyniku. Aby to zrealizować, Dariusz Wdowczyk zdecydował się od początku posłać do boju Denisa Gojko. Do bramki natomiast wrócił Jakub Szmatuła.

Pierwszy kwadrans zdawał się potwierdzać słuszność tego założenia.  Gliwiczanie nie odstawali od gospodarzy, atakowali i choć nie stworzyli sobie stuprocentowej sytuacji, to kilka razy zapuścili się w pole karne miejscowych, a Vassiljev nawet oddał celny strzał z rzutu wolnego. Legioniści wydawali się być zaskoczeni takim obrotem sprawy i nie potrafili sobie stworzyć klarownej sytuacji. W 17 min jednak gospodarze wywalczyli sobie rzut rożny.  W pole karne dośrodkowywał Mączyński –  Hebert zdołał wybić piłkę głową na 16 metr, ale ta trafiła wprost pod nogi pozostawionego bez opieki Dominika Nagy, który huknął nie do obrony i Legia wyszła na prowadzenie.  To nie było jedyne nieszczęście, które spotkało w tym okresie Piasta. Chwilę później z powodu kontuzji – plac gry musiał opuścić Vassiljev. Zastąpił go Papadopulos, co było sygnałem, że gliwiczanie jeszcze się nie poddali. W 31 min Hamalainen nieczysto trafił w piłkę, będąc w stuprocentowej sytuacji.  Trzy minuty później Zivec spróbował uderzenia z dystansu i zabrakło mu kilkunastu centymetrów, aby cieszyć się z bramki.  W 38 min Legia odpowiedziała akcją i dośrodkowaniem Nagy`a, po którym Kucharczyk posłał piłkę  obok słupka. Już w doliczonym czasie gry, po rogu w polu karnym Legii zrobiło się zamieszanie, ale Chukwu wyjaśnił sytuacje na korzyść gospodarzy.

W pierwszej połowie Piast nie dał się zdominować Legii, ale nie strzelił gola, a jednego stracił. To sprawiło, że w dużo lepszej sytuacji przed drugą odsłoną byli gospodarze i było to widać na boisku. Od początku drugiej odsłony przeważała Legia, a Piast bronił się i czekał na okazję do kontry. W efekcie w pierwszym kwadransie kibice nie zobaczyli bramkowych sytuacji. W 61 min ładną, dwójkową akcje wyprowadzili Bukata i Zivcem – Słoweniec zdołał to zakończyć dośrodkowaniem, które przeciął jednak Pazdan.  Za chwilę Bukata minimalnie chybił, a potem jeszcze Pietrowski spróbował szczęścia i był bliski wyrównania. To był dobry okres gry w wykonaniu gliwiczan. Trener gospodarzy zareagował zmianą Hlouska za Kucharczyka. Zaraz potem Sadiku znalazł się w sytuacji sam na sam, ale w kapitalnym stylu jego strzał obronił Szmatuła. W 75 min Piast miał najlepszą okazję na strzelenie gola w tym meczu. Pietrowski zabrał piłkę Jędrzejczykowi – zagrał na 5 metr do niepilnowanego Papadopulasa, ten uderzył, jednak za lekko, bo zdołał piłkę z linii bramkowej wybił Pazdan. W 77 min sędzia zarządził przerwę na uzupełnienie płynów, co zupełnie wytrąciło gości z rytmu. Tuż po wznowieniu gry Mączyński uderzeniem z 17 metra pokonał Szmatułę i było już 2:0. Zaraz potem Pietrowski zagrał do…. Sadiku, który przejął piłkę podał do Guilherme, a  ten pewnym strzałem podwyższył wynik na 3:0 dla Legii. W tym momencie mecz ten był już rozstrzygnięty. Gliwiczanie nie poddali się jednak, grali do końca i zostali za to nagrodzeni. W 89 min Barisić dośrodkował w pole karne, Papadopulos wygrał pojedynek główkowy z Pazdanem, strzelając honorowego gola.

Pojedynek ten zakończył się porażką Piasta, ale wstydu nie było. Długimi momentami podopieczni Dariusza Wdowczyka grali z mistrzem Polski jak równy z równym. Marne to jednak pocieszenie, bo drużyna z Okrzei „umocniła” się na ostatnim miejscu w tabeli.

11 sierpnia 2017, 20:30 – Warszawa (Stadion Wojska Polskiego)
Legia Warszawa – Piast Gliwice 3:1 (1:0)
Bramki:
1:0 – 17` Dominik Nagy,
2:0 – 78` Krzysztof Mączyński,
3:0 – 79` Guilherme,
3:1 – 89` Michal Papadopulos (asysta Josip Barisić)

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 55. Artur Jędrzejczyk, 5. Maciej Dąbrowski, 2. Michał Pazdan, 6. Guilherme – 21. Dominik Nagy, 31. Krzysztof Mączyński, 75. Thibault Moulin, 22. Kasper Hämäläinen (71, 15. Michał Kopczyński), 18. Michał Kucharczyk (68, 14. Adam Hloušek) – 27. Daniel Chima Chukwu (57, 99. Armando Sadiku).

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 20. Martin Konczkowski, 25. Aleksandar Sedlar, 91. Hebert, 5. Marcin Pietrowski – 3. Denis Gojko (58, 19. Mateusz Mak), 82. Martin Bukata, 16. Patryk Dziczek, 14. Konstantin Vassiljev (22, 27. Michal Papadopulos), 12. Saša Živec – 7. Maciej Jankowski (73, 90. Josip Barišić).

żółte kartki: Jędrzejczyk, Moulin – Sedlar, Dziczek, Mak, Živec.
sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
widzów: 13 768.