– Teraz gramy z Legią i myślę, że nie jesteśmy bez szans.  Jedziemy tam po trzy punkty – mówi przed piątkowym meczem Patryk Dziczek

Pod koniec poprzedniego sezonu wydawało się, że to Denis Gojko będzie odkryciem przy Okrzei i na stałe wbije się do pierwszego składu.

Tymczasem utalentowany wychowanek na razie jest zmiennikiem, ale za to swoją szansę zdaje się wykorzystywać Patryk Dziczek. Gliwiczanin nie tylko szybko wypełnił lukę po Murawskim, ale  też zdobył już dwa gole. Pierwszy w meczu ze Śląskiem, drugi w spotkaniu pucharowym.

–  Ta bramka mnie bardziej ucieszyła niż ta ze Śląskiem, bo dała nam wygraną.  Bardzo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa.  Teraz gramy z Legią i myślę, że nie jesteśmy bez szans.  Jedziemy tam po trzy punkty – zapowiada Dziczek.

Środkowy Piasta  w spotkaniu ze Stalą wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Bukacie. Sam fakt, że to on wykonywał jedenastkę był już sporym zaskoczeniem.

–  Byłem drugi po Kostii do wykonywania karnych. Myślę, że przyjął to ze spokojem, zresztą sam po meczu ze Śląskiem powiedział, że musi odpocząć od karnych – wyjaśnia zawodnik.

Piłka po jego strzale, zanim wpadła do bramki, otarła się  o słupek. Kilku centymetrów zabrakło więc, aby gol nie wpadł.

– Ćwiczymy to na treningu. Nie był stresu, byłem pewien, że piłka wpadnie. To był precyzyjny strzał.  Nawet, gdyby bramkarz poszedł w ten róg, to nie dałby rady złapać piłki – uspokaja Dziczek.

W tym wspomnianym starciu pucharowy, doskonale na murawie rozumieli się Dziczek z Bukatą. W zasadzie to postawa tej dwójki przeważyła szalę na korzyść gliwiczan.

– Z Martinem rozumiemy się bardzo dobrze, wymieniamy się pozycjami, gdy ja jestem z przodu on cofa się, Ćwiczymy to na treningach.  Myślę,  że powinno być z meczu na mecz jeszcze lepiej – zaznacza Dziczek.

Piast w lidze nie zdobył jeszcze kompletu punktów, a dobre momenty miesza ze z gorszymi. Co więc należy zrobić, aby zacząć wygrywać?

– Ze Śląskiem pokazaliśmy, że potrafimy narzucić rywalowi swój styl gry, stwarzać sobie sytuacje, więc spokojnie możemy przygotowywać się do meczu z Legią, choć czasu na regenerację jest mało.  Zrobimy jednak wszystko, aby wygrać ten mecz – stwierdza zawodnik.

Legia, choć podobno jest w największym kryzysie od 10 lat, to jednak aktualny mistrz Polski i drużyna w której nie brak reprezentantów swoich krajów.

– Na pewno nie będzie to łatwy mecz, szczególnie, że Legia przegrała z Termaliką i będzie chciał szybko to sobie odbić. Na pewno nie możemy się tylko bronić, bo to źle się może dla nas  skończyć. Trzeba zagrać jak ze Śląskiem, tylko poprawić skuteczność i zacząć strzelać bramki. Z Legią tych sytuacji nie będzie tak dużo, jak w tych ostatnich meczach  trzeba więc wykorzystać te szanse, które będziemy mieli – słusznie stwierdza pomocnik Piasta.

Dla 19-latka gra na stadionach przy kilkunastu tysiącach widzów, to bez wątpienia nie tylko duże przeżycie.  ale też spory stres. Jednocześnie takie mecze mobilizują.

– Myślę, jest to dodatkowa mobilizacja, ale też na pewno większy stres. Wiadomo Lech czy Legia  są najsilniejsze polskie drużyny i dla takiego młodego zawodnika, który ma za sobą kilka spotkań w ekstraklasie to duże przeżycie. W Poznaniu pierwszy raz grałem przy takiej liczbie kibiców. Po 10 minutach  ciśnienie jednak zeszło i myślę, że w Warszawie będzie tak samo, albo i lepiej – stwierdza na koniec „Dziku”.

My też mamy nadzieję, że Piast po raz pierwszy w swoje historii zgarnie na Łazienkowskiej trzy punkty. To trudny teren, ale możliwy do zdobycia.

opracowanie: piast.gliwice.pl