Sobotnie popołudnie na Okrzei zapowiada się bardzo ciekawie. Zmierzą się bowiem ze sobą dwa zespoły, który choć walczą o utrzymanie, to jednak  grają zdecydowanie lepiej niż jeszcze parę miesięcy temu.

Piast podejmować będzie Górnika Łęczna. Obie drużyny w poprzedniej kolejce odniosły przekonywujące zwycięstwa. Górnik pokonał Cracovię 3:0, a Piast dokładnie w takim samym stosunku wygrał z Ruchem Chorzów.

W uprzywilejowanej sytuacji wydają się być gliwiczanie. Drużyna z Okrzei bowiem dwa najbliższe spotkania rozegra u siebie, a to duży handicap w grze o utrzymanie.

– Przed nami dwa mecze u siebie, więc trzeba to wykorzystać i zdobywać punkty. Można powiedzieć, że jesteśmy już niedaleko. Chciałbym apelować do kibiców, żeby zapełnili stadion i pomogli drużynie w osiągnięciu tego celu – apeluje do fanów Dariusz Wdowczyk.

Łęczna to jednak bardzo niewygodny dla Piasta rywal. W meczu rozegranym w rundzie jesiennej gliwiczanie prowadzili 3:0, by tylko zremisować. W rewanżu Górnicy okazali się lepsi, wygrywając 1:0. Oba te mecze Piast kończył w 10.

– Nie byłem trenerem Piasta na jesieni. Oglądałem tylko skrót z tego pierwszego meczu.  Nie będziemy jednak już do tego wracać. W piątek będziemy mieli analizę przeciwnika, oparta na ostatnich meczach. A co do gry w 10.  Nie myślę o tym, jak może się potoczyć sytuacja na boisku. Może być różnie, bo przecież przedstawimy sobie plan, który w pierwszej minucie może być zburzony np. przez straconą bramkę.  Chcemy już w tym meczu wygrać i być już dużo spokojniejszym – przekonuje trener Piasta.

Łęczna pod wodzą Franciszka Smudy zdobyła 18 punktów. Taki dorobek, uwzględniają okres pracy tego charyzmatycznego szkoleniowca dałby Górnikom 8 miejsce w tabeli. Ci, którzy twierdzili, że Smuda już  jest trenerskim emerytem, mocno się pomylili.

–  Franek jest oryginalny i ma swoje metody, ale na pewno jest dobrym trenerem. Z zespołu, który prowadzi potrafi wycisnąć bardzo dużo i widać to po Górniku Łęczna. Mają swoje problemy, ale ostatnio zdobyli bardzo cenne trzy punkty z Cracovią i są już ponad kreską – komplementuje byłego selekcjonera reprezentacji Polski – Dariusz Wdowczyk.

Trener Piasta w ostatnich meczach wyciągnął prawdziwego asa z rękawa, a jest nim Denis Gojko. 19-latek z Gliwic  świetnie wszedł do pierwszego składu.

–  Cieszę się, bo to jest kolejny mecz, w którym Denis wchodzi na boisko i stwarza sytuacje. Teraz miał nawet okazję, żeby samemu zdobyć bramkę. Szkoda, że nie jemu ja zaliczyli, ale wywarł presję na Oleksym, tak, że piłka wpadła do siatki – zaznacza szkoleniowiec.

Atutem Gojko jest to, ze jest nieprzewidywalny i wszędobylski. Został asygnowany do gry na prawej pomocy, a przy bramce wcielił się w środkowego napastnik. Przy dośrodkowaniu natomiast centrowal z lewego skrzydła.

– Dobrze znamy jego atuty, czyli przede wszystkim szybkość, swoboda dryblingu i lekkość uciekania przeciwnikowi. To staraliśmy się wykorzystać, ale myślę, że Denis wie, jakim jest piłkarzem. Jest na początku swojej drogi i niedługo może się przed nim otworzyć „autostrada” do dobrej kariery. Musi jeszcze sporo pracować, bo ma też sporo mankamentów. Dużo pokory, ale to jest chłopak, który jednocześnie ma sporo pewności w tym, co robi na boisku, a to jest bardzo istotne – ocenia jeszcze niedawnego juniora szkoleniowiec.

W meczu z Ruchem przypomniał sobie i kibicom, jak należy dośrodkowywać Patryk Mraz.

– Patrik pokazał się przy tym dośrodkowaniu, po którym padła bramka, ale także dograł prostopadłą piłkę do Denisa Gojko, który oddał dobry strzał. Zresztą cała akcja się od niego zaczęła. Było dużo własnej inwencji z jego strony i tego oczekuję od zawodników – podsumowuje Wdowczyk.

Opracowanie piast.gliwice.pl