W niedzielę futsalowa drużyna Piasta podejmować FC Toruń. Gliwiczanie wciąż mają jeszcze szanse na zdobycie brązowego medalu, ale podstawowy warunek jest taki, że pokonają najbliższego rywala.

Nie będzie to łatwe, bo torunianie w tej rundzie finałowej spisują się bardzo dobrze w przeciwieństwie do gliwiczan, którzy przegrali wszystkie trzy mecze.

– Ciężko powiedzieć dlaczego tak nam nie idzie. Na pewno trochę opuściło nas szczęście, bo sił i motywacji nie brakuje. Nie zapomnieliśmy też jak się gra w piłkę.  W poprzednich spotkaniach, zamiast w słupki czy poprzeczki trafialiśmy do bramki, a teraz nawet jak strzelimy gola, to szybko go tracimy. Tak  było w ostatnim meczu z Cleareksem – wzdycha Krzysztof Piskorz.

„Piki” o braku szczęścia ma prawo mówić. W pojedynku z drużyną z Chorzowa, przy stanie 2:2 i zagraniu z boku pola karnego, piłka najpierw odbiła się od jego nogi, a potem trafiła w rękę, za co sędzia podyktował rzut karny, który wykorzystał Tomasz Golly.

– Nie znam na tyle przepisów, aby się do tego odnieść. Ja bym jednak nie podyktował rzutu karnego, bo to był zupełny przypadek. Nawet nie wiedziałem, kiedy piłka trafiła mnie w rękę.   To niestety był kluczowy moment w tym meczu. Potem już trudno było nam się pozbierać – przyznaje Piskorz.

Piast w tym sezonie jeszcze z Toruniem nie przegrał. W pierwszym meczu rozegranym w Gliwicach, niebiesko-czerwoni  pokonali drużynę z grodu Kopernika 4:2. Dwie bramki w tamtym spotkaniu zdobył właśnie Piskorz.

– Dobrze pamiętam tamto spotkanie. Przegrywaliśmy 1:1. Udało mi się strzelić dwie bramki, ale do końca wynik był niepewny. Dopiero w samej końcówce Pautiak strzelił na 4:2 – wspomina rozgrywający Piasta.

W rewanżu też gliwiczanie długo prowadzili, ale  skończyło się podziałem punktów.  W tej fazie finałowej FC Toruń gra już zdecydowanie lepiej niż w sezonie zasadniczym

– Na pewno jest to drużyna lepsza i dojrzalsza niż w tej pierwszej części sezonu. Klaudiusz Hirsch zawsze tak przygotowuje zespół, aby był w najlepszej formie na play-off, ale nie uważam, że jesteśmy na straconej pozycji.  Wiemy o co gramy i wierzymy, że w niedzielę wygramy. Nie ma innej opcji, bo tylko taki wynik pozwoli nam dalej być w grze o brązowy medal – zaznacza „Piki”

W zespole z Torunia gra Marcin Mikołajewicz, który w tym sezonie zdobył już 30 goli, czyli ponad 1/3 wszystkich strzelonych goli przez ten zespół.

„Miki” to jest gość, który może pod naszą bramka zrobić sporo zamieszania. Na pewno trzeba będzie na niego uważać, ale sam tam nie gra. Jest jeszcze paru dobrych zawodników – zauważa Piskorz.

Czy mając takich zawodników jak wspomniany Mikołajewicz czy Cleverson,  da się wygrać z będącym w najwyższej formie Toruniem?

– Oczywiście że tak, po prostu trzeba walczyć o każdy metr parkietu i strzelić jedną bramkę więcej – zdradza sposób wygraną w najbliższym meczu – Krzysztof Piskorz.

Źródło: Piast Gliwice – Futsal