W sobotę, popołudniu Piast podejmować będzie Górnika Łęczną. Jeśli gliwiczanie wygrają, będą już bardzo bliscy utrzymania.

Problem w tym, że Łęczna to drużyna z którą Piast sobie w tym sezonie wybitnie nie w radzi. W pierwszym meczu rozegranym w Gliwicach, mimo prowadzenia 3:0, skończyło się remisem 3:3. W rewanżu znów lepszy był Górnik, wygrywając po golu zdobytym w 90 minucie.

– Początkowo tamto spotkanie fajnie się dla nas układało. Prowadziliśmy 3:0, ale nie wygraliśmy . Mi się jeszcze w karierze nie zdarzyło, aby tak prowadzić tak  wysoko zremisować. W sobotę nie miałbym nic przeciwko, abyśmy szybko zdobyli trzy gole. Myślę, że drugi raz już zwycięstwa byśmy sobie nie dali odebrać – przekonuje Patryk Mraz.

Słowak ostatnie dwa spotkania zaczynał  na ławce, a wcześniej nie było go nawet w rezerwie. W meczu z Ruchem na murawie zameldował się niespodziewanie, zmieniając w 31 minucie Adama Mójtę i była to bardzo dobra zmiana.

– Nie grałem ostatnio, chciałem pokazać trenerowi, że zasługuje, aby być w tym pierwszym składzie. Granie to jest moje życie. Jak siedzę na ławce, to szczęśliwy nie jestem – przyznaje Mraz.

Obrońca Piasta nie przez przypadek jednak stracił miejsce w składzie. W tych spotkaniach co grał, nie zaliczał asyst, a jego dośrodkowania nie docierały celu. W meczu z Ruchem po jego dograniu padł ważny, bo otwierający wynik gol.

– Noga cały czas mnie słucha, tylko nie było okazji tego ostatnio pokazać. Cieszę się, ze wyszło to dośrodkowanie, a ze trafiło przeciwnika, to mniej  istotne –  ważne że wpadł gol, bo długo już nie miałem asysty – mówi Mraz.

Patryk Mraz przed przyjściem do Piasta występował w Górnika Łęczna. Z tamtej drużyny zostało jeszcze w kadrze  kiklu jego kolegów.  Są to Prusak, Sasin i Bonin, i właśnie na tego zawodnika, będzie trzeba zwrócić szczególną uwagę.

– Myślę, że ze strony Bonina będzie największe zagrożenie dla nas. Trzeba na niego uważać, ale w Łęcznej  jest cała grupa zawodników, którzy potrafią grać, co pokazali w ostatnim meczu z Cracovią. Wygrać 3:0  z mocnym zespołem  i to nie jest przypadek – zaznacza Słowak

Największym atutem Górników wydaje się być Franciszek Smuda., który po raz kolejny dokonał cudu. Jeszcze parę tygodni temu to drużynę z Łęcznej wskazywano jako głównego kandydata do spadku, a przed mecze z Piastem drużyna ta jest poza strefa spadkową.

– Na pewno coś w tym jest, bo przed zmianą trenera Łęczna nie grała dobrze, a teraz są mocniejsi. My jednak musimy patrzeć przede wszystkim na siebie. Najlepiej abyśmy zagrali tak jak ze Śląskiem, albo z Ruchem w drugiej połowie – zaznacza obrońca Piasta.

źródło: piast.gliwice.pl