Po zmianie trenera, Piast zaczął grać lepiej, co szybko przełożyło się na punktową zdobycz i awans w tabeli.

Wydawało się, że może być już tylko lepiej. Tymczasem w Niecieczy, przyszło zawodnikom i kibicom przeżyć prawdziwą traumę. Gliwiczanie nie dość, że przegrali, to zaprezentowali futbol na poziomie trzeciej ligi.

– Zdajemy sobie sprawę, że było to nasze najsłabsze spotkanie od kiedy drużynę przejął Dariusz Wdowczyk. Mieliśmy już analizę tego meczu. Trener pokazał nam, co było nie tak. Mieliśmy duże problemy, aby przedrzeć się pod bramkę Termaliki i  w konsekwencji  nie stwarzaliśmy siebie sytuacji, a w poprzednich spotkaniach  trochę ich było,  co przekładało się na gole. Mam nadzieję, że wyciągniemy wnioski i w sobotę rozegramy już zupełnie inny mecz – komentuje Marcin Flis.

A w sobotę do Gliwic zawita prowadząca w tabeli Jagiellonia. Białostoczanie, choć przyjadą w niepełnym składzie i prawdopodobnie bez Vasilljeva, to i tak będą faworytem , choćby z racji zajmowanego miejsca.

–  Pokazaliśmy już z Lechią, że nawet, jeśli rywal jest wyżej notowany i teoretycznie silniejszy, to też da się z nim powalczyć. Mamy swój cel, którym jest miejsce co najmniej 12, bo to nam da możliwość rozegrania czterech spotkań u siebie w tej rundzie dodatkowej, a to duży plus – przekonuje Flis.

Budżety Jagiellonii i Piasta są na podobnym poziomie (około 20 mln). W tabeli jednak oba zespoły dzieli przepaść. Białostoczanie zgromadzili już 56 punktów, a Piast ledwie 30. Jak więc można było taki wynik osiągnąć tak niskim nakładem?

– Trener Michał Probierz bardzo fajnie poukładał ten zespół i to jest ich siła, że przez cały sezon grają równo. Nie obawiamy się jednak Jagiellonii, bo nie ma czego. W naszej lidze każdy może wygrać z każdym. Postaramy się zagrać jak najlepiej, a naszym celem jest zwycięstwo.

Flis do momentu przyjścia do klubu Dariusza Wdowczyka zaliczył tylko krótki epizod w eliminacjach do Lidze Europy, grając przeciwko IFK Goeteborg, a  potem słuch o nim zaginał. W przerwie zimowej miał zostać wypożyczony do GKS Katowice, ale do transferu nie doszło. „Odkurzył” go Dariusz Wdowczyk i od razu stało się o nim głośno. Teraz nie ma tygodnia, aby  w mediach nie ukazał się choćby jeden tekst o nim.

– Przyznam, że nie mam za bardzo czasu, aby śledzić te wszystkie teksty, ale jeśli tak jest, to miło. Chciałem w końcu na boisku pokazać swoją wartość, bo na samych treningach po prostu nie da się. Trener Wdowczyk mi zaufał, a ja chciałby mu się odwdzięczyć dobrą grą – tłumaczy zawodnik Piasta.

Marcin Flis występuje na lewej obronie, pozycji na której, jak sam wskazuje – najlepiej się czuje.

– Przychodząc do Bełchatowa grałem na początku  lewej pomocy. W Młodej Ekstraklasie był problem z lewym obrońcą, zostałem więc tam przesunięty. W młodzieżowej reprezentacji Polski też wystawiono mnie na lewej obronie. Bardzo dobrze się tu czuje, bo odpowiada mi taka ofensywna gra. To jest dla mnie optymalna pozycja, choć bywało, że grywałem na środku obrony – przypomina obrońca.

Marcin Flis wskoczył do meczowej jedenastki w miejsce kontuzjowanego Patryka Mraza i tak już zostało. Jest to niespodzianka, bo Mraz to najlepiej  podający boczny obrońca minionego sezonu. W szatni niema jednak z tego tytułu niesnasek.

-. Patryk jest bardzo dobrym zawodnikiem, nie ma jednak z jego strony żadnych uszczypliwości. Wręcz przeciwnie, jeden drugiego wspiera, a wiadomo, każdy chce grać. Zresztą w tej chwili jest więcej zawodników, którzy czekają na swoją szansę – zauważa 23-latek.

Dla wychowanka Stoku Zakrzówek gra w Ekstraklasie to nie nowość. Już w barwach GKS Bełchatów zaliczył 12 występów, a potem, po spadku występował jeszcze w tym klubie w I lidze i podobnie w GKS Katowice. W Ekstraklasie gola jednak jeszcze nie zdobył.

Dla mnie najważniejsze jest to, aby drużyna zwyciężała. Te takie małe osiągnięcia jak bramki czy asysty będą mnie cieszyć tylko wtedy, gdy da to korzyść drużynie i to jest dla mnie najważniejsze – zaznacza zawodnik.

Wiadomo już, że Piast zagra o utrzymanie, a po podziale punktów tabela mocno się spłaszczy. Scenariusza spadku nikt nie zakłada, ale jest to realne.

– Na razie myślimy tylko o tym, aby wygrać kolejny mecz. Zrobimy wszystko, aby w ekstraklasie grać przez kolejny rok, to jest dla nas kluczowa sprawa – przekonuje na koniec Marcin Flis.

Mamy nadzieję, że pierwszy krok do utrzymania Piast zrobi już w sobotę, pokonując Jagiellonię. Początek meczu – godz. 18:00.

Opracowanie: piast.gliwice.pl