Ruben Jurado w środowym meczu z Kolejarzem Stróże zdobył już czwartego gola w tym sezonie dla Piasta i tylko jednej bramki brakuje mu, by zrównać się celnymi trafieniami  z Kędziorą i Podgórskim. Pierwszy Hiszpan w barwach Piasta zadowolony jest ze swoje skuteczności, ale bardziej go cieszy, że jego bramki  dają drużynie punkty  – Po prostu szczęście mi sprzyja – śmieje się Jurado. –  To ważne dla mnie, że strzelam gole, ale jeszcze ważniejsze jest to dla drużyny, bo dzięki temu cały czas utrzymujemy się w czołówce. Mam jednak nadzieję, że na tych czterech bramkach się nie skończy i kolejne będą już w najbliższym meczu – deklaruje Jurado.

Hiszpanie słyną z bajecznej techniki, potrafią cieszyć kibiców sztuczkami. W I polskiej lidze takich fajerwerków jednak nie ma, szczególnie w starciu z drużynami, które bardziej są znane z walki i biegania, niż gry piłką.  –   Rzeczywiście łatwo nie było. Kolejarz grał twardo, gospodarze nie odpuszzali żadnej piłki. Gdybyśmy stracili gola, to trudno byłoby to odrobić, ale to nam dopisało szczęście, bo zdobyliśmy bramkę, która dała nam ważne trzy punkty – podkreśla napastnik Piasta.

Środowy mecz porywającym widowiskiem nie był. Gra była szarpana, a sytuacji bramkowych było niewiele, co krępowało nogi zawodników z Gliwic? – Graliśmy pod dużą presją. Ostatnie dwa mecze nam nie wyszły. Nie mogliśmy sobie więc pozwolić na porażkę, bo inne drużyny przeskoczyłby nas w tabeli. Nawet remis nas specjalnie nie urządzał, dlatego także ważne było dla nas to zwycięstwo, ale udało się – uśmiecha się Jurado

Rozmawiał –  Grzegorz Muzia
Tłumaczyła – Aleksandra Bilska